Prognoza techniczna rynku akcji
Indeks WIG20 zamknął piątkową sesję na poziomie 1347,22 pkt.,najniższym od dwóch miesięcy. To najlepiej pokazuje, że przewagę na rynku mają niedźwiedzie. Odbicie od głównej linii trendu spadkowego i późniejszeprzełamanie wsparcia wskazują, że indeks WIG20 kończy korektęi wraca do głównej tendencji.
Wykres tygodniowy WIG20 (wykres1)To chyba najbardziej pesymistyczny wykres głównego warszawskiego indeksu. Zgodnie z nim, marcowo-kwietniowa zwyżka to tylko ruch powrotny w kierunku przełamanej linii trendu wzrostowego, poprowadzonej przez dołki z marca 1995 roku i października 1998 roku. Ruch powrotny, który został zakończony szczytem w połowie kwietnia na wysokości 1500 punktów. Potwierdzeniem powrotu rynku do trendu spadkowego jest na wykresie tygodniowym zamknięcie notowań poniżej 1367 pkt. Przełamana linia trendu wzrostowego była ostatnią na wykresie WIG20.Są dwa słabe punkty takiego scenariusza. Po pierwsze, opisywana linia trendu oparta jest tylko o dwa punktu i przez większą część czasu wykres indeksu znajdował się w znacznej odległości od niej. Jednym słowem, linia źle oddawała tempo trendu. Drugi istotny fakt, to niepotwierdzenie jej przełamania przez wzrost wolumenu.Na wykresie tygodniowym indeksu można także wykreślić ogromną formację głowy i ramion, obejmującą okres od maja 1999 do marca 2001 r. Jej linia szyi przebiega na poziomie 1600 punktów, a z jej wysokości wynika, że wartość WIG20 powinna spaść w okolice 500 punktów. Nie mówię, że taki scenariusz jest nierealny, ale wspomniana formacja była poprzedzona zaledwie kilkumiesięcznym trendem wzrostowym. Ta dysproporcja zmniejsza jej wiarygodność do minimum. Zresztą nawet, jeśli figura jest prawidłowo wykreślona, to nie powinna mieć wpływu na podejmowane decyzje inwestycyjne.Wykres dzienny WIG20 (wykres 2)Niewiele korzystniej dla posiadaczy akcji prezentuje się wykres WIG20 w ujęciu dziennym. Po gwałtownym spadku w czwartek niedźwiedziom udało się doprowadzić do przełamania wsparcia, wyznaczanego przez linię trendu, opartą o dołki z początku kwietnia i maja. To przekreśla moją koncepcję, zgodnie z którą WIG20 miał ukształtować trójkąt, a co za tym idzie miał jeszcze raz testować 1500 punktów. Takie zachowanie indeksu to sygnał zakończenia korekty i powrotu do trendu głównego, który ma kierunek spadkowy. Wprawdzie formalnie, z punktu widzenia teorii Dowa, sygnałem sprzedaży będzie dopiero zamknięcie notowań poniżej dołka z połowy marca, który ukształtował się na poziomie 1317 pkt., ale nie przypuszczam, żeby ta wartość powstrzymała napór niedźwiedzi. Wszystko, na co byki mogą liczyć, to ruch powrotny w kierunku przełamanego wsparcia, które teraz wyznacza opór na wysokości 1420 pkt.Gdzie szukać poziomu docelowego spadków dla indeksu WIG20? Jeśli zostanie przełamane wsparcie na 1317 pkt., będą problemy z wyznaczeniem kolejnego, bowiem WIG20 znajdzie się na najniższym od dwóch lat poziomie. Do orientacyjnego oszacowania, dokąd indeks zmierza, można użyć formacji kanału spadkowego, która obejmuje całą, zapoczątkowaną w marcu zeszłego roku, bessę. Dolna linia tej figury znajduje się obecnie w okolicach 1000 punktów i w dalszym ciągu opada. Wartość ta pokrywa się z dołkiem z listopada 1998 roku, kiedy ostatni raz WIG20 wyrażony był trzema cyframi.Spośród wskaźników technicznych na uwagę zasługuje MACD, który przełamał od góry zarówno wykres swojej średniej, jak i poziom równowagi. Przeciwko takiemu sygnałowi sprzedaży, akcji po prostu nie wypada mieć. Druga taka niezwykle ważna wskazówka, sugerująca, że dalej będziemy spadać, to Telekomunikacja. Przełamanie wsparcia na wysokości 20 zł i najniższy kurs od października 1999 roku to również rzecz, przeciwko której mieć akcji bym się nie odważył.PodsumowanieZ powyższej analizy wynika, że to nie jest dobry moment na kupowanie akcji. Inwestowanie na spadkowym rynku najczęściej kończy się stratą. A nawet, jeśli uda nam się podkupić dołek i osiągnąć zysk, to taka sytuacja jest chyba rie niekorzystna, jak poniesienie straty. Wyrabia bowiem niekorzystne nawyki inwestycyjne (łapanie punktów zwrotnych), które prędzej czy później sprawią, że osiągnięte teraz zyski, w przyszłości oddamy z nawiązką.
TOMASZ JÓŹ[email protected]