Inwestorzy poczekają na wzrosty

Perspektywy Polski w długim terminie są bardzo dobre, jednak w najbliższych miesiącach nie ma co liczyć na napływ inwestorów na rynek akcji ? uważa Shanat Patel, strateg z Deutsche Bank London. O ile bowiem w przyszłości dzięki funduszom emerytalnym i wstąpieniu do Unii Europejskiej polskie akcje powinny mocno zwyżkować, o tyle teraz inwestorów odstrasza ryzyko makroekonomiczne i kursowe.

Obecnie polskie spółki w porównaniu z firmami z Czech czy Węgier prezentują się słabo pod względem prognozowanego tempa wzrostu zysków czy przychodów. Głównym problemem jest spadek popytu wewnętrznego. ? Polskie przedsiębiorstwa nie cierpią z powodu wysokich stóp procentowych, ale z powodu zmniejszenia popytu wskutek spadku tempa wzrostu ? powiedział Shanat Patel. ? Jeśli stopy spadną, wtedy zwiększy się tempo wzrostu i poprawi się sytuacja firm.Jego zdaniem, w przyszłym roku sprzedaż, której dynamika spadła z ok. 25% w ubiegłym roku do 6% w bieżącym wzrośnie do 10%. Dynamika dochodów firm, która spadła z poziomu bliskiego 20% w roku ubiegłym do ok. 5% w tym, wzrośnie do ok. 30%. Jednak do tego potrzebne są obniżki stóp procentowych. ? Uważam, że NBP przestrzelił wysokość stóp procentowych ? powiedział strateg z Deutsche Banku.Jego zdaniem, NBP za mocno skoncentrował się na wysokiej inflacji bieżącej, zamiast przewidywanej, czy też poziomie relatywnego wskaźnika tempa wzrostu cen. W rezultacie gdy np. Fed obniża stopy pomimo wzrostu inflacji, przewidując jej spadek wskutek obniżenia się popytu wywołanego spowolnieniem gospodarczym, polski bank centralny wydaje się zainteresowany jedynie inflacją bieżącą. Na dodatek, jak wynika ze słów stratega DB, nieco nadmierną wagę przywiązuje się w Polsce do deficytu na rachunku obrotów bieżących, np. w Portugalii, Irlandii i Grecji sięga on od 8 do 10% PKB bez konsekwencji dla tych rynków. Poza tym, uważa S. Patel, iż obserwowane obecnie rozluźnienie polityki fiskalnej, ma mniejsze znaczenie, skoro wywołane jest spowolnieniem wzrostu gospodarczego i spadkiem dochodów, niż gdyby doszło do wzrostu wydatków.Poza spowolnieniem tempa wzrostu gospodarczego, co przekłada się na gorsze wyniki spółek, inwestorów odstrasza także kurs złotego. Aby go osłabić, potrzebna jest obniżka stóp procentowych. S. Patel, w przeciwieństwie do członków RPP, jest pewien, iż wysokie oprocentowanie jest przyczyną umocnienia się naszego pieniądza. ? Gdy inwestor pyta, gdzie dostanie najwyższą na świecie stopę przy w miarę niskim ryzyku, od razu myśli o Polsce ? powiedział S. Patel.Jest też inna możliwość osłabienia złotego. Strateg Deutsche Banku, na pytanie Wiesławy Ziółowskiej z RPP o skuteczność interwencji na rynku walutowym, odpowiedział, że o ile wzmocnienie waluty w ten sposób jest prawie niemożliwe, to osłabienie jest proste. Inwestorzy bowiem, bojąc się utraty zysków, uciekają przy takiej interwencji z kraju, co wywołuje efekt lawiny.S. Patel stwierdził także, że po wyborach inwestorzy będą zwracać uwagę przede wszystkim na politykę fiskalną i stosunki nowego rządu z NBP i RPP. O ile jednak nadmierne rozluźnienie polityki fiskalnej nie będzie mile widziane, o tyle ewentualne uzależnienie banku centralnego od rządu zostanie zapewne szybko zapomniane, tak jak miało to miejsce np. w Czechach.Dobre perspektywy ma Polska w długim terminie, ze względu na wejście do UE oraz działalność funduszy emerytalnych. To pierwsze spowoduje spadek stóp w Polsce do poziomu europejskiego (co za tym idzie ? wzrost cen akcji i papierów dłużnych), to drugie zaś uniezależnia Polskę od obcego kapitału, jednocześnie jednak zapewne spowoduje jego napływ ze względu na spodziewany wzrost cen walorów, wywołanych ich skupowaniem przez fundusze. Jednak na razie jest za wcześnie, aby inwestorzy już w tej chwili wchodzili do Polski, mając na uwadze długą perspektywę.

Marek [email protected]