Z Piotrem Kardachem, prezesem Emaksu, rozmawia Tomasz Muchalski
Czy nie uważa Pan, że przy obecnej koniunkturze i zniżkującym indeksie TechWIG przeprowadzanie publicznej oferty spółki informatycznej to nie najlepszy pomysł?Potrafię sobie oczywiście wyobrazić znacznie lepszą koniunkturę. Postawiliśmy sobie pewne warunki progowe, od których uzależnialiśmy przeprowadzenie oferty. Udało się je spełnić. Sądzę, że nasza firma ma dobre podstawy do tego, żeby działać i rozwijać się. Jesteśmy przedsięwzięciem technologii czysto informatycznych, bez dodatku wirtualnej przyszłości. Jeżeli inwestorzy to docenią, emisja powinna się udać w zaplanowanym terminie.Z sugerowanej ceny w book-buildingu wynikało, że spółka chce pozyskać z oferty 54?64 mln zł. Ostatecznie cenę obniżono do 48 zł, co oznacza, że do firmy wpłynie 47 mln zł. Co było powodem obniżenia ceny i czy oznacza to, że Emax zrezygnuje z niektórych celów emisji?W związku z ostatnimi spadkami na GPW inwestorzy zaproponowali w book-buildingu ceny niższe od pierwotnie zakładanych. Musieliśmy dostosować się do tej sytuacji, inaczej zwiększylibyśmy znacznie ryzyko niepowodzenia oferty.Program inwestycyjny Emaksu obejmuje szereg pozycji i zakładał od początku pewne priorytety. W pierwszej kolejności chcielibyśmy przeprowadzić akwizycje nowych firm do grupy w celu uzupełnienia oferty produktowej. Następnie spłacimy akwizycje już przeprowadzone, dokapitalizujemy nasze spółki oraz wdrożymy system informatyczny wspomagający zarządzanie firmą i grupą. Jeśli po tych działaniach w naszej kasie pozostaną jeszcze wolne środki, zastanowimy się nad realizacją projektów w obszarze internetu, tzn. platformy transakcyjnej dla rynku budowlanego oraz centrum autoryzacji i zabezpieczenia transakcji w internecie.Czy emisja będzie ubezpieczona i jaki jest warunek, by doszła do skutku?Nasz oferujący prowadzi rozmowy z potencjalnymi gwarantami. Warunkiem dojścia do skutku jest uplasowanie wszystkich 850 tys. nowych akcji serii C, dodatkowo BB Investment, który jest naszym podmiotem dominującym, zaoferował w publicznej sprzedaży 860 tys. akcji serii B. Oczywiście, warunkiem dojścia sprzedaży do skutku jest wcześniejsze dojście do skutku nowej emisji, tak więc sprzedaż ma charakter uzupełniający i gwarantuje inwestorom odpowiednią skalę oferty.Jak zostaną zagospodarowane wpływy z emisji i jakie kwoty zostaną przeznaczone na konkretne cele?Cele są różnorakiego rodzaju. Proszę pamiętać, że emitujemy jeszcze akcje serii D. Są one emitowane w związku ze spłatą zobowiązań wobec akcjonariuszy Winuela. Drugi cel to wypełnienie zobowiązań, które mogą nastąpić z tytułu przejęcia reszty udziałów w firmie Max Elektronik. Przewidujemy, że będzie to wydatek rzędu 15 mln zł. Następną sprawą jest rozbudowa zasobów własnych, co pochłonie ok. 10 mln zł. Dokapitalizowanie spółek zależnych ? Winuel i Max Elektronik ? to kolejne 10 mln zł. Myślimy także o akwizycjach podmiotów działających na rynku technologii informatycznych. Z dwiema konkretnymi firmami rozmowy na ten temat są już bardzo zaawansowane. Jednak obecnie nie chciałbym zdradzać więcej szczegółów, ponieważ na rynku łatwo zidentyfikować, o kogo chodzi, a to mogłoby przeszkodzić w negocjacjach. Będą to spółki, które uzupełnią naszą ofertę o technologie związane z projektami infrastrukturalnymi i samorządowymi.Emax postawił sobie za cel, by w ciągu 3 lat znaleźć się w pierwszej piątce integratorów notowanych na GPW. Obecnie jest ich siedmiu, z czego dwóch boryka się z głęboką restrukturyzacją. Sytuacja ta sprawia, że praktycznie automatycznie można ?wskoczyć? na piąte miejsce. Czy w tym kontekście plany Emaksu nie są mało ambitne?Jeśli chcielibyśmy wyjść przed np. dwie czy trzy firmy, które już są notowane na GPW, to uważam to za duże wyzwanie.Prezentowane przez Emax dane finansowe wskazują, że od 1997 r. zarówno przychody, jak i zyski spółki dynamicznie rosną. Czy oznacza to, że Emax stawia na rozwój poprzez kolejne akwizycje?Wzrost wyników notujemy zarówno w bilansach jednostkowych, jak i skonsolidowanych. Porównując tylko lata 1999 i 2000 odnotowaliśmy w wynikach jednostkowych spółki Emax wzrost zysku ze sprzedaży o 30%, zysku na działalności operacyjnej o 43% i zysku netto o 22%. Widać więc wyraźnie, że za przyrostem wyników skonsolidowanych stoi również Emax. Nasze spółki-córki zamierzamy rozwijać w oparciu o silną pozycję Emaksu.W I kwartale 2001 r. Emax zanotował 0,5 mln zł straty, a grupa kapitałowa 4 mln zł straty. Czy jest to sytuacja normalna w pierwszych miesiącach roku, czy zdarzenie wyjątkowe?Zawsze na początku roku obserwujemy stagnację i nie ma w tym nic wyjątkowego. W 2000 r. strata w I kwartale była znacznie większa.Wobec wyników I kwartału prognoza grupy kapitałowej na 2001 r. zakładająca zysk netto na poziomie 16,6 mln zł, jest dosyć odważna. Skąd ten optymizm?Wynika on z ocen projektów, które już wykonujemy i które możemy pozyskać z prawdopodobieństwem wyższym niż 70%. Druga kategoria projektów branych pod uwagę to te z prawdopodobieństwem od 40 do 70%. W tej kategorii też może dużo się wydarzyć i jest to pewien bufor bezpieczeństwa. Łącznie przychody w obu częściach sumują się do ponad 400 mln zł, więc prognozę na poziomie 250 mln zł uważam za bezpieczną.Dziękuję za rozmowę.