Nawet redukcja stóp procentowych nie zaszkodziła polskiej walucie. Złotemu udało się wzmocnić i przekroczyć 15% powyżej parytetu. Rynek euro przez całą środę czekał na decyzje Fed.

Rano dolara ceniono na 3,95 zł, euro na 3,412 zł, i odpowiadało to poziomowi 14,95% powyżej starego parytetu. Przez następne dwie godziny nic się nie działo. Dopiero około 11.00 wystąpiła lekka podaż i na decyzję Rady oczekiwaliśmy na poziomie 14,85%, przy kursach 3,955 i 3,416. Po decyzji najpierw dotarliśmy do 14,6% (3,97 i 3,423), ale potem przeważył popyt i złoty powoli zaczął zyskiwać. Około 16.30 osiągnęliśmy 15,40%. Dolar kosztował wtedy 3,937 zł, wspólna waluta 3,383 zł. Kończyliśmy na 15.25%, kursy wynosiły 3,945 i 3,39.Rada obniżyła stopy o 150 punktów bazowych. Polska waluta w pierwszej chwili osłabiła się dość znacznie, ale szybko wróciliśmy na poziom z otwarcia, pod koniec dnia wyraźnie go przekraczając. Dlaczego tak się stało? Po pierwsze, zamykano pozycje spekulacyjne otwierane wcześniej, realizując w ten sposób zyski. Po drugie, cięcie nie jest duże (mało tego, część inwestorów uważa, że w najbliższych miesiącach nie będzie zmian w polityce pieniężnej), realne stopy wciąż są więc wysokie (a mogą być wyższe, wobec prognozowanego spadku inflacji). Po trzecie, wszyscy spodziewają się kolejnych przepływów walut. Po czwarte wreszcie, analitycy oczekują dobrych danych o rachunku obrotów bieżących, które zostaną opublikowane w piątek. Ostatnie dane o PKB wskazują na to, że nie ma podstaw, by sądzić, że dojdzie do silnego wzrostu importu (i to pomimo bardzo atrakcyjnego kursu polskiej waluty), spadł bowiem wyraźnie popyt wewnętrzny, z poziomem inwestycji też nie jest zbyt dobrze. Z kolei prawie nikt nie spodziewa się, aby majowe dane pokazały jakiś wyraźny spadek eksportu. Wszyscy oczekują, że w końcu deficyt zacznie się pogarszać, ale prawie nikt nie uważa, że stanie się to już teraz.Rano za wspólną walutę trzeba było zapłacić 0,8641 dolara. Półtorej godziny później było nawet jeszcze lepiej, dotarliśmy bowiem do 0,8659. Był to jednak koniec wzrostów. Przewaga podaży zaowocowała powolnym, systematycznym spadkiem. Około 14.30 zanotowaliśmy poziom 0,8607. Potem lekkie odreagowanie i znowu w dół. Kończyliśmy na 0,8595.W pierwszej chwili po opublikowaniu informacji o obniżeniu podstawowych stóp procentowych ceny obligacji wyraźnie wzrosły. Potem doszło jednak do zamykania pozycji spekulacyjnych, co doprowadziło do lekkiej korekty. W sumie, jesteśmy jednak znacznie wyżej. Rynek papierów będzie teraz czekał na decyzje w sprawie budżetu (mogą one oznaczać większą emisję w II połowie roku).W czwartek powinniśmy wreszcie poznać informacje o produkcji przemysłowej w Niemczech. N