Amerykański koncern General Electric to obecnie największa na świecie spółka pod względem kapitalizacji rynkowej, a niemiecki DaimlerChrysler to największa europejska spółka pod względem wielkości obrotów w 2000 r. ? wynika z najnowszych rankingów opublikowanych przez brytyjski ?Financial Times? oraz niemiecki ?Handelsblatt? we współpracy z ?The Wall Street Journal Europe?.
Wartość rynkowa amerykańskiego konglomeratu przemysłowego General Electric na początku br., kiedy powstawał ranking ?Financial Times?, wynosiła aż 480 mld USD. ? Ta niewyobrażalna wręcz kwota, przewyższająca znacznie PKB wielu krajów na świecie, to efekt zdobywanego przez lata zaufania inwestorów giełdowych ? skomentował wiadomość o zajęciu przez tę spółkę pierwszego miejsca w rankingu jeden z zachodnich analityków.Jego słowa wydają się najlepiej tłumaczyć sytuację w czołówce najnowszego rankingu opublikowanego przez ?FT? na początku czerwca br. Okazuje się bowiem, że pod koniec 2000 r. do łask inwestorów powróciły spółki reprezentujące tzw. starą gospodarkę (sztandarowym przykładem jest tu właśnie General Electric), odsuwając w cień liderów poprzedniej klasyfikacji ? spółki z szeroko rozumianej branży high-tech. Takie firmy, jak Cisco, Intel czy ? w mniejszym stopniu ? Microsoft, na fali euforii wywołanej w końcu 1999 r. ?internetową gorączką? na giełdach zdominowały ubiegłoroczny ranking spółek o największej kapitalizacji.Tymczasem w połowie ub.r. ?internetowa bańka?, której najlepszym wyznacznikiem był wzrost nowojorskiego indeksu Nasdaq pękła równie gwałtownie, jak się pojawiła. W tych okolicznościach nie dziwi fakt, że wyraźny skok w rankingu zanotowały koncerny naftowe, korzystające z wysokich cen ropy, spółki farmaceutyczne, reprezentanci handlu detalicznego czy instytucje finansowe, zaś firmom z segmentu nowoczesnych technologii coraz trudniej (z nielicznymi wyjątkami) jest utrzymać lokaty z ub.r.Nieco inaczej wygląda sytuacja w rankingu spółek, sporządzanym na podstawie wielkości obrotów. W tym przypadku od lat czołówkę tworzą spółki o ugruntowanej pozycji na rynku, reprezentujące tradycyjne branże. Wśród liderów są koncerny naftowe, spółki motoryzacyjne, banki, ubezpieczyciele.W klasyfikacji największych firm naszego kontynentu, sporządzonej przez ?Handelsblatt? i ?The Wall Street Journal Europe? na podstawie wyników finansowych za 2000 r., pierwsze miejsce przypadło niemieckiemu potentatowi motoryzacyjnemu DaimlerChrysler, z obrotami na poziomie 162,4 mld euro, drugie ? brytyjskiemu koncernowi naftowemu BP Amoco (155,8 mld euro), a trzecie ? francuskiej firmie tej samej branży, Totalfina Elf (114,6 mld euro).Polskie firmy poza rankingiemChoć polskie firmy starają się nadrabiać dystans dzielący je od światowych gigantów, to w ostatnich rankingach grupujących 500 największych spółek wciąż brakuje dla nich miejsca. Nasz największy pod względem kapitalizacji koncern ? Telekomunikacja Polska SA ? znalazł się z obecną wartością rynkową sięgającą 25 mld zł (ok. 6,3 mld USD) daleko w tyle. Potwierdzeniem tego jest fakt, że kapitalizacja zajmującej 500. miejsce w rankingu ?Financial Timesa? japońskiej firmy Sankyo przekroczyła 10 mld USD.Z kolei na liście największych spółek europejskich pod względem obrotów zabrakło miejsca dla jakiejkolwiek spółki środkowoeuropejskiej. Po prostu autorzy rankingu postanowili w ogóle nie uwzględniać firm z naszego regionu. W przeciwnym razie w klasyfikacji ?Handelsblatt? i ?The Wall Street Journal Europe? znalazłoby się miejsce dla PKN ORLEN, który w ub.r. wypracował 25,1 mld zł przychodów (ok. 6,3 mld USD). Ten wynik zapewniłby mu mniej więcej 250. miejsce w rankingu, w towarzystwie takich firm, jak SAP, Scania czy Allied Irish Bank. W końcówce rankingu mogłaby też się znaleźć TP SA z przychodami w wysokości 14,7 mld zł (ok. 3,6 mld USD) i Polskie Sieci Elektroenergetyczne ? 13,7 mld zł (ok. 3,4 mld USD).Stara gospodarkakontratakujeW najnowszym rankingu 500 największych światowych spółek, sporządzanym corocznie przez ?Financial Times? na podstawie kapitalizacji giełdowej, na pierwszym miejscu uplasował się wspomniany już na początku amerykański General Electric, który zastąpił ubiegłorocznego lidera ? potentata branży informatycznej Microsoft. Ogółem w rankingu widoczny jest powrót do ścisłej czołówki spółek reprezentujących tzw. starą gospodarkę, które zastąpiły dominujące w niej rok wcześniej firmy szeroko rozumianej branży high-tech.General Electric to konglomerat działający praktycznie we wszystkich gałęziach przemysłu. Ta założona przed ponad 100 laty spółka (w 1892 r.) mogła pochwalić się 4 stycznia br. (wówczas sporządzany był ranking), kapitalizacją 480 mld USD i sprzedażą w 2000 r. w wysokości 130 mld USD. Co warte podkreślenia, odnotowała w ub.r. także 19-proc. wzrost zysku przy wskaźniku Cena/Zysk równym 30, w porównaniu np. z C/Z rzędu 80?120 dla czołowych spółek z branży high-tech.Niektóre z pozostałych firm z pierwszej dziesiątki rankingu ?FT? znalazły się tam dzięki spektakularnym fuzjom lub przejęciom. Stało się tak np. w przypadku sklasyfikowanego na 4. miejscu z kapitalizacją 264 mld USD, amerykańskiego giganta branży farmaceutycznej ? Pfizera, który w ub.r. przejął spółkę Warner-Lambert. Z kolei zajmujący 3. pozycję (8. rok wcześniej) koncern naftowy Exxon Mobil zawdzięcza swój awans wysokim cenom ropy naftowej na świecie w 2000 r. Średnia cena baryłki ropy gatunku Brent wyniosła w ub.r. 28,4 USD i była aż o 10 USD wyższa niż w 1999 r.Jednak wielu inwestorom ponowny triumf starej gospodarki nie zrekompensował rozczarowań, jakie przyniósł silny regres wśród spółek nowej ekonomii. Nawet w Stanach Zjednoczonych, z których pochodzi aż 239 spośród 500 największych światowych firm, ich łączna wartość rynkowa spadła z 10,91 bln USD do 10,87 bln USD. Warto jednak zauważyć, że plasujące się na drugim miejscu pod tym względem spółki japońskie mają łączną wartość rynkową 6-krotnie mniejszą. Trudno jednak dziwić się pesymistycznym nastrojom, gdy indeks rynku NASDAQ, uznawany za główny barometr nowej ekonomii, od szczytu zanotowanego 10 marca 2000 r. (5048,62 pkt.) obniżył się już o 60%.Początkiem kłopotów spółek nowej ekonomii było pęknięcie w połowie ub.r. tzw. bańki internetowej, czego efektem była gwałtowna przecena akcji przede wszystkich firm specjalizujących się w sieci. Najlepszym przykładem spadku znaczenia tego sektora na liście 500 największych firm świata była degradacja Yahoo!, właściciela jednego z najbardziej znanych na świecie portali, z 40. miejsca zajmowanego przed rokiem, na pozycję 324.Wielkimi przegranymi okazały się też koncerny telekomunikacyjne, które nie dość, że na giełdzie zaczęły tracić na wartości na fali spadków na NASDAQ, to jeszcze wpędziły się w poważne kłopoty finansowe, wydając ogromne kwoty na pozyskanie licencji na świadczenie usług telefonii komórkowej trzeciej generacji (UMTS). I tak np. British Telecommunications został zdegradowany w najnowszym rankingu z 22. na 81 miejsce, amerykański WorldCom ? z 26. na 87., a fińska Sonera ? ze 114. na 337.Nie oznacza to jednak, że wszystkie spółki high-tech kiepsko przędą. Np. Microsoft, który wprawdzie stracił miano lidera, ale dzięki kapitalizacji wynoszącej na początku 2001 r. 304,7 mld USD, znalazł się w rankingu na dobrym, 5. miejscu. Warty podkreślenia jest też fakt, że pierwszą połowę br. ta borykająca się z oskarżeniami o praktyki monopolistyczne spółka (amerykańskie sądy wydały już nawet wyrok nakazujący podział firmy, który dopiero w czwartek został unieważniony) może uznać za bardzo udaną. Zanotowała w tym okresie kilkudziesięcioprocentowy wzrost notowań na giełdzie, a jej kapitalizacja sięga obecnie 366 mld USD. Także największy na świecie producent mikroprocesorów ? Intel oraz światowy lider w produkcji komputerów osobistych ? IBM, utrzymały pozycje w pierwszej ?20?.Wielkimi przegranymi okazały się natomiast firmy japońskie. W zdecydowanej większości spadły one w rankingu, a negatywnym bohaterem był specjalizujący się w inwestycjach w spółki internetowe Softbank. Ta spółka, kierowana przez znanego biznesmena Masayoshi Sona, który jeszcze do niedawna plasował się w ścisłej czołówce najbogatszych ludzi świata, spadła w rankingu z pozycji 44. aż na 447. Spektakularna jest też degradacja ze znakomitej 3. pozycji na 16. potężnego koncernu telekomunikacyjnego NTT DoCoMo.Spadek w rankingu zanotowały też firmy produkujące wyposażenie internetowe i telekomunikacyjne. Uwagę zwraca tu przede wszystkim przypadek amerykańskiej spółki Lucent Technologies, która utraciła bardzo dobrą 9. pozycję w poprzednim rankingu (ostatecznie została sklasyfikowana na 95. miejscu). Przyczyniło się do tego gwałtowne załamanie kursu giełdowego firmy, która odnotowała pokaźną stratę finansową w 2000 r., zaszkodziły jej także korekty prognoz wyników innych potentatów tej branży, takich jak np. Nortel Networks.dokończenie str. 18dokończenie ze str. 17Wprawdzie ? według danych z początku br. ? drugą pozycję w zestawieniu zachował największy na świecie dostawca wyposażenia internetowego ? Cisco Systems, jednak spółka nadal przeżywa trudne chwile, które ? według słów jej prezesa, Johna Chambersa, można porównać do skutków ?największej od stu lat powodzi?. Kapitalizacja Cisco spadła z rekordowego poziomu 550 mld USD, notowanego w marcu 2000 r., do ok. 140 mld USD obecnie. W I kwartale br. sprzedaż koncernu zmniejszyła się aż o 30%, wobec 60-proc. zwyżki w analogicznym okresie 2000 r. Tak więc z obecną sprzedażą kwartalną nie przekraczającą 5 mld USD, jest ona coraz słabszym rywalem dla takiego giganta, jak General Electric.Zdecydowanie przodują Stany ZjednoczoneW pierwszej ?10? na liście Global 500 ?Financial Timesa? pierwszych dziewięć miejsc przypadło spółkom amerykańskim. Na 10. pozycji znalazła się pierwsza firma spoza USA ? brytyjsko-holenderski koncern naftowy Royal Dutch/Shell. W całej ?500? niemal połowa, bo 239 firm, to podmioty mające swoje centrale w Stanach Zjednoczonych. Łączna wartość rynkowa tych firm sięgnęła 10,87 bln USD i pod tym względem Amerykanie zostali zdecydowanymi liderami rankingu.Drugie miejsce przypadło przeżywającym kryzys, związany z recesją w tamtejszej gospodarce, firmom japońskim. Na liście znalazło się ich 64 z łączną kapitalizacją zaledwie 1,78 bln USD. Japończykom niewiele ustąpili Brytyjczycy. W rankingu znalazło się miejsce dla 40 spółek z tego kraju o łącznej wartości rynkowej 1,64 bln USD. Pozostałe kraje nie mogą już pochwalić się obecnością w światowej ?500? tylu firm, których wspólna kapitalizacja przekroczyłaby 1 bln USD. Czwarte miejsce przypadło Francji (28 reprezentantów o łącznej wartości rynkowej 961 mld USD), a kolejne Niemcom (21 firm o kapitalizacji 739 mld USD).W ujęciu sektorowym prym wiodą wciąż spółki z branży high-tech. Wprawdzie pod względem liczby reprezentantów w rankingu (54 podmioty) ustąpiły one instytucjom finansowym (70), jednak nadal liderowały one pod względem łącznej kapitalizacji (2,7 bln USD wobec 2,39 bln USD w przypadku instytucji finansowych). Trzecia lokata przypadła sektorowi telekomunikacyjnemu, który w czołowej 500 miał 44 reprezentantów, a łączna wartość ich akcji sięgnęła 2,9 mld USD. Bardzo silną pozycję zdobyły sobie koncerny z branży farmaceutycznej (w sumie aż 24 firmy o łącznej kapitalizacji 1,84 bln USD), wśród których miano lidera dzierży wspomniany już Pfizer. Kolejne dwa miejsca przypadły sektorom: naftowemu (17 reprezentantów) i spółkom świadczącym usługi komputerowe (29 podmiotów). W pierwszej z tych branż wartość rynkowa spółek wyniosła 1,1 bln USD, a w drugiej ? 1,03 bln USD.Najsilniejsze spadki,największe awanseNajsilniejszy spadek w tegorocznym rankingu ?Financial Timesa? zanotował wspomniany japoński Softbank, który z 44. lokaty został zdegradowany na miejsce 447. Drugie miejsce w tym niechlubnym rankingu zajął Yahoo! (spadek z 40. na 324.), a trzecie ? fiński koncern telekomunikacyjny Sonera (degradacja ze 114. pozycji na 337.). Kolejne pozycje przypadły już mniej znanym spółkom ? Sycamore Networks (z 243. na 486.) oraz NTT Data (z 78. na 289.).Wśród spółek, które w ostatnim roku zanotowały największy awans, pierwsze miejsce przypadło amerykańskiemu operatorowi telefonii komórkowej VoiceStream Wireless, który awansował aż o 299 miejsc (na pozycję 183.). brytyjski Royal Bank of Scotland z kolei zanotował awans o 282 miejsca (na 76. lokatę), a skandynawska instytucja finansowa Nordea przeskoczyła z 478. miejsca na 237.Czołowa ?pięćsetka? EuropyW czerwcu wspólny ranking 500 największych pod względem wielkości obrotów koncernów europejskich w 2000 r. opublikowały amerykański ?The Wall Street Journal Europe? i niemiecki ?Handelsblatt?. Wysokie ceny ropy naftowej spowodowały, że w pierwszej piątce tego rankingu znalazło się miejsce dla aż trzech koncernów naftowych.Liderem został jednak niemiecko--amerykański koncern motoryzacyjny DaimlerChrysler. Jego obroty w ub.r. wyniosły aż 162 mld euro. Druga pozycja przypadła brytyjskiemu przedstawicielowi branży naftowej ? BP Amoco (155,8 mld euro), a trzecie francuskiemu Totalfina Elf (114,6 mld euro). Na kolejnych pozycjach znalazły się francuski potentat ubezpieczeniowy Axa i była to ostatnia firma europejska, której ubiegłoroczne obroty przekroczyły 100 mld euro (100,4 mld euro), oraz holendersko-brytyjski koncern naftowy Royal Dutch (97,1 mld euro).Miniony rok był na ogół udany dla firm niemieckich, których aż sześć znalazło się w pierwszej dziesiątce rankingu (oprócz DaimlerChryslera, Volkswagen, Allianz, Siemens, koncern energetyczny E.ON i Deutsche Bank). Uwagę zwraca również fakt, że wszystkie firmy, które znalazły się w pierwszej ?20? rankingu, zwiększyły w ub.r. obroty w stosunku do 1999 r., a zdecydowana większość z nich poprawiła też zyski. W całej czołowej ?500? aż trzy czwarte firm zwiększyło dochody.Druga dziesiątka w rankingu jest zdominowana przez włoskie i szwajcarskie firmy. 11. pozycja przypadła kolejnemu przedstawicielowi branży naftowej ? włoskiemu koncernowi Eni, a na 12. miejscu znalazła się pierwsza spółka specjalizująca się w handlu detalicznym ? francuski Carrefour. Spośród firm włoskich na 14. i 17. miejscu znalazły się jeszcze spółki samochodowe IFI i Fiat oraz spółka ubezpieczeniowa Generali (pozycja 18.). Silną grupę szwajcarską reprezentują dwie instytucje finansowe ? Credit Suisse (16) i UBS (19) oraz koncern spożywczy Nestlé (20). Drugą dziesiątkę uzupełniają jeszcze dwie firmy z Wielkiej Brytanii ? ubezpieczeniowa CGNU (13) i naftowa Shell Transport & Trading.Warto zwrócić uwagę, że autorzy rankingu, w przeciwieństwie do twórców listy ?Financial Times?, potraktowali Royal Dutch i Shell oddzielnie. Gdyby jednak zsumować obroty tych dwóch spółek, które są wspólnie notowane na giełdzie, wówczas wyprzedziłyby one DaimlerChryslera i zajęły pierwszą pozycję w rankingu, z obrotami przekraczającymi grubo 200 mld euro.Czołówka europejska jest wyraźnie zdominowana przez firmy pochodzące z pięciu krajów zachodnioeuropejskich ? Wielkiej Brytanii, Niemiec, Szwajcarii, Francji i Holandii. Dopiero na 35. pozycji znalazła się spółka spoza tego grona ? hiszpański bank BSCH, którego obroty w ub.r. wyniosły 35,2 mld euro. Dopiero na 50. miejscu znajdujemy firmę z kolejnego kraju ? szwedzkiego Ericssona (30,8 mld euro).Ranking ?Fortune?Najpopularniejszym zestawieniem największych pod względem obrotów światowych koncernów jest doroczny ranking publikowany przez amerykański magazyn ?Fortune?. Najnowszą listę, uwzględniającą wyniki za 2000 r., poznamy najprawdopodobniej w lipcu. Warto jednak przyjrzeć się, jak wyglądało zestawienie ubiegłoroczne, uwzględniające rezultaty za 1999 r., tym bardziej że był on dla większości spółek bardzo udany.Ogółem ?pięćsetka? z listy ?Fortune? zanotowała średni wzrost obrotów o 10,6% oraz wypracowała wyższe zyski. Czołówka nie zmieniła się znacznie w porównaniu z rankingiem z 1999 r. Miano lidera utrzymał amerykański potentat branży samochodowej General Motors, którego obroty wyniosły w 1999 r. 176 mld USD. Na drugiej pozycji uplasował się Wal-Mart Stores, właściciel największej na świecie sieci supermarketów, z obrotami w wysokości 166,8 mld USD. Spółce tej sprzyjało z pewnością przejęcie za 10,7 mld USD brytyjskiej sieci handlowej ASD, która w poprzednim rankingu ?Fortune? znajdowała się na pozycji 354.Trzecie miejsce przypadło koncernowi naftowemu Exxon Mobil (163,9 mld USD), zaś kolejne ? Ford Motor (162,56 mld USD). Piątą pozycję zajęła pierwsza firma nieamerykańska ? DaimlerChrysler (160 mld USD), zaś kolejne trzy ? firmy japońskie: banki Mitsui i Mitsubishi oraz Toyota. ?Dziesiątkę? zamknął General Electric z obrotami w wysokości 111,63 mld USD, który obecnie dzierży miano największej pod względem kapitalizacji światowej spółki.Uwagę zwracała nieobecność w czołówce tego rankingu firm z branży high-tech. Dopiero na 13. miejscu znalazł się japoński koncern telekomunikacyjny Nippon Telegraph & Telephone (NTT) z obrotami w wysokości 93,6 mld USD, a na 16. pozycji została sklasyfikowana pierwsza firma informatyczna ? IBM (87,6 mld USD). Znamienne są odległe miejsca spółek high-tech, liderujących w ostatnich latach pod względem kapitalizacji.
Łukasz [email protected]