Czerwiec na rynku
Ponad 13% stracił w czerwcu indeks największych spółek i jest to trzeci najgorszy wynik od początku bessy w marcu zeszłego roku. Zamknięcie WIG20 na poziomie 1271,2 pkt. było tylko o 12 pkt. wyższe od najniższego poziomu indeksu od ponad dwóch lat. Nadal utrzymuje się mocny kurs złotego: w czerwcu za jednego dolara na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić mniej niż 4 zł.
Trend jest wciąż ten samAnaliza trendów nie pozostawia wątpliwości ? przewagę na rynku mają niedźwiedzie i czerwiec nie przyniósł niestety zmiany tej sytuacji. Oceniając WIG20 z punktu widzenia analizy technicznej, w dalszym ciągu trudno dostrzec formację, która mogłaby stanowić podstawę do wzrostu. To sprawia, że obecnie nie jest najlepszy moment na kupowanie akcji, jeśli jesteśmy zwolennikami inwestowania zgodnie z trendem. Ta sytuacja mogłaby ulec zmianie, gdyby bykom udało się obronić na obecnym poziomie, a następnie doprowadzić do wybicia indeks WIG20 powyżej 1500 punktów. Na razie na nic takiego się nie zanosi. Choć... chciałbym w tym miejscu odwołać się do tekstu z piątkowego Parkietu (nr 123) Marcina Kuchciaka, w którym autor bada korelację między stopami procentowymi a rynkiem akcji. Okazuje się, że do tej pory dość dobrze sprawdzała się u nas zasada, że po trzech obniżkach stóp następował wzrost kursów. Z tym że baza do badań jest dość wąska, bowiem do tej pory sytuacja taka (trzech kolejnych obniżek stóp) miała miejsce dwa razy w ostatnich 8 latach. Na rynku giełdowy dołek kształtował się między drugą a trzecią obniżką, zatem jeśli uważamy, że RPP podejmie jeszcze jedną decyzję o obniżce, to chyba już powinniśmy spróbować podjąć jakieś działania. Jeśli do oczekiwanego efektu obniżki stóp dodamy dość powszechny pesymizm panujący na rynku, to wnioski nasuwają się same ? czas kupować. Ponieważ jestem zwolennikiem inwestowania zgodnie z trendem, dla mnie takie działanie w tym momencie jest niedopuszczalne.Słabość względem zagranicyDużą słabość wykazuje nasz rynek względem czołowych rynków zagranicznych. Indeks Nasdaq Composite w czerwcu praktycznie nie zmienił swojej wartości, nieco straciły natomiast reprezentujące starą ekonomię Dow Jones Industrial Average i S&P 500. Także na najważniejszych rynkach europejskich w Londynie i Frankfurcie lekką przewagę miały niedźwiedzie, ale zakres spadków nie przekroczył 5%, czyli był dwa razy mniejszy niż u nas.Na dodatek wszystkie wspomniane indeksy znajdują się w znacznej odległości od swoich minimów z przełomu marca i kwietnia, skąd zaczynały zwyżkę. Nasdaq Composite miał w czwartek wartość 2125 pkt., podczas gdy trzy miesiące temu było to 1638 pkt. Dla porównania, WIG20 miał 20 czerwca 1259 pkt. i był niżej niż w dołku z początku kwietnia i najniżej od marca 1999 roku.Na wykresie siły relatywnej mierzącej zachowanie WIG20 w stosunku do Nasdaq Composite zarysował się wyraźny trend spadkowy, co sprawia, że sytuacja jest bardzo podobna do tej z lat 1997-98. Wtedy nasze indeksy z dużym dystansem podchodziły do wzrostów na świecie, natomiast z dużą ochotą brały udział w spadkach. Oczekuję, że teraz nachodzi podobny okres słabości.Spółki internetowe najgorszeNa tle i tak słabego rynku najgorzej radziły sobie spółki internetowe. Niemal o 45% spadła w czerwcu wartość PDA Hogi, niewiele lepiej radziły sobie walory Interii. Akcje tej drugiej spółki jeszcze w miarę nieźle radziły sobie po zakończeniu notowań PDA, rosnąc chwilowo nawet do 14,65 zł. Teraz została ledwo połowa tej wartości. Sytuacja Hogi jest tutaj jeszcze gorsza, bowiem PDA są po prostu dużo tańsze (kosztują poniżej 2,5 zł) i zbliżają się niebezpiecznie blisko poziomu 2 zł, z którego wraca się już bardzo trudno. Jeśli do tego dodać nieudaną subskrypcję Areny.pl, to jasno widać, że po okresie ekspansji spółek internetowych wchodzimy w okres bezwzględnej walki o byt. Na rynku trudno będzie znaleźć miejsce dla słabo umotywowanych i ryzykownych ofert, dlatego z dużą ostrożnością podchodziłbym do zapowiedzi kolejnych dotcomów deklarujących chęć debiutu na giełdzie.Nie najlepiej dla posiadaczy akcji kształtują się także notowania Netii, której walory pod koniec czerwca zakończyły trend boczny wybiciem w dół. Kurs akcji definitywnie uporał się z granicą 30 zł i jest najniższy w historii. Od debiutu w lipcu zeszłego roku po 116,5 zł wartość tych papierów spadła już prawie o 80%.Na tak słabym rynku najlepiej wypadły spółki spoza głównego nurtu. Z firm, których akcje mają choćby niewielką płynność, najlepiej wypadła Mennica, której kurs wzrósł o 17%. To jedna z nielicznych spółek, która utrzymuje się w trendzie wzrostowym od października 1998 roku. Wprawdzie ostatnie przyspieszenie tendencji, a co za tym idzie zainteresowanie mediów może sugerować, że to na razie końcowa faza wzrostów, ale tymczasem na sesji poniedziałkowej Mennica zanotowała najwyższy kurs w historii (36,1 zł). Trend wzrostowy przyspieszył także na akcjach Krosna. Efektem tego jest prawie 15-proc. zwyżka kursu w czerwcu i najwyższe notowania od sierpnia 1997 roku.Najważniejszym wydarzeniem wśród największych spółek było zakończenie walki o telekomunikacyjne aktywa Elektrimu, nad którymi kontrolę przejął koncern Vivendi. W niedługim czasie powinno to wpłynąć negatywnie na kurs Elektrimu (bo już nie będzie z takim zapałem kupowany) i płynność tego papieru. W czerwcu notowania Elektrimu spadły o 22%, a kurs z 20 czerwca był najniższy od listopada 1996 roku. Zadowoleni nie mogą być także posiadacze walorów KGHM, których rynkowa wycena spadła poniżej 20 zł i jest najniższa od ponad dwóch lat. Z punktu widzenia analizy technicznej równie niedobrze prezentują się walory Telekomunikacji.Złoty robi swojeMimo dość powszechnych narzekań na zbyt mocnego złotego, nasza waluta w dalszym ciągu zyskiwała na wartości. W czerwcu notowania dolara ponownie spadły poniżej 4 zł, a najniżej amerykańską walutę wyceniano na rynku międzybankowym 15 czerwca (3,93 zł). Z analizy technicznej złotego i przebiegających linii trendu wynika, że kluczowy jest z jednej strony poziom 3,93 zł, z drugiej ? 4 zł. To znaczy wzrost wartości dolara powyżej 4 zł powinien zaowocować ukształtowaniem dynamicznego trendu i doprowadzić do szybkiej utraty przez złotego przynajmniej 5% wartości. Z kolei przebicie 3,93 zł (co jest w tej chwili mniej prawdopodobne) umocni dotychczasową tendencję na rynku walutowym. n