Sytuacja indeksu WIG nie ulega zmianie i potwierdza, że byki nie są w stanie przeciwstawić się presji podaży. Wczorajsza sesja przyniosła siódmą z rzędu przecenę i na razie niewiele wskazuje, by nastroje uległy wkrótce wyraźniejszej poprawie. Znaczna skala spadków powodująca wyprzedanie rynku sprawia wprawdzie, że należy liczyć się z ewentualnością chociaż chwilowego odbicia, ale aktualnie brak jest sygnałów potwierdzających takie założenie i wskazujących potencjalny punkt wystąpienia korekty.Ponadto nawet jeżeli w najbliższym czasie przesłanki takie pojawią się, jest dość prawdopodobne, że wzrost okaże się jedynie ruchem powrotnym do przełamanych ostatnio bez większych problemów poziomów wsparcia. Najważniejszym z nich są okolice 13 850?13 880 pkt., czyli strefa wyznaczona przez dna 14.03 i 20.06. Znaczenie tej bariery zwiększa położona w pobliżu linia trendu spadkowego łącząca wierzchołki z 6 i 26.06.Obecna słabość rynku przemawia więc za tym, że po okresie ewentualnej korekty indeks powróci do spadków i niewykluczone że w krótkim okresie mogą one sięgnąć obszaru ok. 12 400?12 900 pkt., gdzie położona jest aktualnie dolna granica długoterminowego kanału spadkowego oraz 61,8% zniesienia trendu wzrostowego sięgającego początkiem 1995 r.