Zarządzanie przez specjalistów powierzonymi środkami pieniężnymi to usługa dla najbardziejelitarnych klientów biur i domów maklerskich. Nawet w tym segmencie rynku zdarzają sięokresy poważnej bessy i odwrotu od rynku. Obecnie mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją.

Adam [email protected]

Bessa robi swojeDekoniunktura na giełdzie odbija się na wszystkim, także na usługach typu asset management. Potwierdza to każdy zarządzający, ale chyba najbardziej pesymistyczny jest Raimondo Eggink, szef ABN Amro Asset Management. Według niego po okresie szaleńczej hossy i późniejszego załamania z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych potencjalni klienci AM na stałe zrazili się do rynku. ? Jeśli ludzie czekają na odpowiednią stopę zwrotu w okresie kilku lat i nie mogą się doczekać, to poważnie ich to zniechęca. Tłumaczymy wówczas, iż zawsze można wejść np. w portfele bezpieczne, gdzie inwestuje się w obligacje ? mówi R. Eggink. Cezary Iwański, wiceprezes Pioneer Pekao Investment Management, otwarcie mówi, iż obecny rok należy do najgorszych w całej historii. ? Trudno jest na całym rynku kapitałowym, a zatem zastój w branży odczuwamy także my. Szczególnie silną korelację widać pomiędzy poziomem indeksów a segmentem portfeli akcyjnych ? zauważa C. Iwański.Dobrym przykładem obrazującym nastroje panujące wśród oferujących usługi typu AM są ostatnie decyzje DM BOŚ. Choć broker ten posiada licencję KPWiG już od ponad czterech lat, obecnie jej dalsze wykorzystanie stoi pod dużym znakiem zapytania. ? Zamierzamy skoncentrować się na bardziej popularnych usługach, takich jak np. indywidualna obsługa klienta, składanie zleceń za pośrednictwem internetu i właśnie rozważamy, co zrobić z wydziałem AM. Być może zostanie on zupełnie zlikwidowany, ewentualnie połączymy go z innym podmiotem ? wyjaśnia Marta Ziomska, specjalista ds. marketingu DM BOŚ. Choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, to już obecnie broker zawiesił bezterminowo prowadzenie AM, co w praktyce oznacza, iż zaprzestał podpisywania nowych umów z klientami.Nie najlepsze nastroje panują również w PBK Asset Management. Alfred Adamiec, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego, zauważa bowiem, iż najmniej wytrzymali klienci są zniechęceni marazmem na giełdzie. ? Choć większość naszych inwestorów zna specyfikę rynku kapitałowego, to jednak nie każdy potrafi zrozumieć, że nie zawsze się tutaj zarabia ? ocenia A. Adamiec. Pomimo tych niezbyt optymistycznych nastrojów, dostrzega on jednak pewną iskierkę nadziei. ? Obserwujemy właśnie ciekawą sytuację pojawiania się zupełnie nowych klientów, którzy dotychczas byli nieobecni na rynku zarządzania aktywami. Z moich obserwacji wynika, iż są to ludzie, którzy szukają alternatywnych rozwiązań inwestycyjnych, np. wobec rynku nieruchomości, i trafiają właśnie do nas ? tłumaczy A. Adamiec. Paradoksalnie zatem, dekoniunktura w innych sektorach gospodarki ?zagania? inwestorów do działów AM.O koniunkturze w branży może również świadczyć mnogość publikowanych wyników. Proste przełożenie jest takie, iż im na parkiecie jest lepiej, tym więcej AM decyduje się opublikować rezultaty swych działań. W okresie bessy publicznie pochwalić się (choć to słowo nierzadko używane jest znacznie na wyrost) lubi tylko nieliczna grupa zarządzających.Warunkisię ?demokratyzują?Pewną szansą na rozszerzanie się potencjalnej bazy klientów AM jest mimowolne obniżanie barier wejścia na rynek. Konkurencja sprawia bowiem, iż od lat, pomimo inflacji, nie są rewaloryzowane minimalne wymogi kapitałowe dla inwestorów, co obniża ich realną wartość. Większość biur udostępnia swoje usługi już od poziomu 100 tys. zł, ale są i takie, które proponują wejście na rynek już od 50 tys. zł w aktywach. Oczywiście, bardziej wyrafinowane strategie z reguły wymagają wyższych kapitałów, rzędu 200?250 tys. zł. Przykładowo, Cezary Iwański nie wyklucza, iż reprezentowana przez niego instytucja podniesie wymagane obecnie minimum 100 tys. zł, lecz na razt to planowane.Specyficzną politykę prowadzi w tym względzie ABN Amro, który w swoich regulacjach zapisane ma minimum 1 mln zł i nie zamierza tego zmieniać. ? Po prostu wychodzimy z założenia, iż aby móc efektywnie zarządzać, prawidłowo konstruować portfel i stosować odpowiednie techniki, należy dysponować odpowiednią gotówką ? mówi R. Eggink. Jego zdaniem, część AM, poszła za daleko w obniżaniu kryteriów i później efekt był taki, iż trzeba było odsyłać klientów do funduszy inwestycyjnych, gdyż koszt ich obsługi był zbyt wysoki w stosunku do zaangażowanych środków.Opłaty do minimumKorzystanie z usług AM oczywiście musi kosztować, i to niemało, chociażby z uwagi na fakt, iż zarządzający należą do najlepiej opłacanych specjalistów na rynku. Poziom prowizji generalnie kształtowany jest indywidualnie (im wyższe aktywa, tym lepsza karta przetargowa dla klienta), choć oczywiście istnieją i standardowe zasady pobierania opłat. Wyglądają one inaczej w każdej grupie portfeli (dłużne, mieszane, akcyjne), a dodatkowo inwestor ma jeszcze z reguły możliwość wyboru pomiędzy kilkoma wariantami prowizji: czy to stałą, czy zależną od wyników bądź mieszaną. Można jednak przyjąć, iż opłata stała (dla najmniejszych aktywów) nie przekracza 2?3%, a przy uzależnieniu od osiągniętego wyniku od kilku procent przy portfelach dłużnych, do nawet 15?20% ? przy akcyjnych. Korzyści skali są jednak oczywiste, gdyż przy milionowych kwotach koszty mogą spaść nawet znacznie poniżej 1%.Na obniżki prowizji ? przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości ? nie za bardzo można liczyć. Raimondo Eggink wyjaśnia, iż w ramach usługi skorzystać można np. z doradztwa inwestycyjnego, co również tworzy pewną wartość dodaną. Cezary Iwański zaś uważa, iż i tak konkurencja sprawiła, że nasze opłaty są naprawdę niewygórowane. ? Na Zachodzie są one oczywiście jeszcze niższe, jednak tam zarządza się miliardami dolarów, a nie milionami, jak to ma miejsce u nas ? tłumaczy wiceprezes Pioneer Pekao IM. Jego zdaniem, przeciwko obniżaniu opłat przemawia również fakt, iż generalnie nie mają aż tak dużego znaczenia dla klientów, gdyż ważniejsza jest giełdowa koniunktura.Dług czy ryzykoPowierzając własne pieniądze w zarządzanie inwestorzy muszą zdecydować się, czy wybrać strategię inwestowania w akcje, co wiąże się z dużym ryzykiem, czy może zaangażować gotówkę w obligacje i lokaty, co pozwala na spokojny sen, ale i brak nadziei na większe zyski. Oczywiście, istnieje cała gama portfeli pośrednich, jednak ich głównym zadaniem jest wyważenie proporcji pomiędzy dwiema skrajnościami.W ostatnich miesiącach przedłużająca się bessa powoduje przechylanie się szali na korzyść długu. ? Nowi klienci, którzy do nas przychodzą, zdecydowanie częściej wybierają portfele papierów dłużnych. Ci, którzy są z nami od dawna, generalnie kontynuują ustalone przed laty strategie, lecz i oni niekiedy zmieniają zdanie przenosząc aktywa do portfeli opartych o obligacje ? ocenia Cezary Iwański. Wydawać by się mogło, iż kupno obligacji, to nic prostszego, jednak zdaniem R. Egginka, nawet tego typu inwestycje wymagają pewnych umiejętności. ? Jeśli ktoś nie chce sam zajmować się rynkiem kapitałowym lub po prostu nie ma na to czasu, może powierzyć zadanie nam. Praktyka pokazuje, iż aktywne zarządzanie także i w tym sektorze pozwala pokonać benchmarki ? zapewnia przedstawiciel ABN Amro.Strategiaszyta na miaręZupełnie odrębną kategorią są portfele indywidualne. Wymykają się one spod ogólnych porównań z tego powodu, iż praktycznie każdy z nich może realizować zupełnie inną politykę, choć i tam można zauważyć pewne ogólne wzorce. Wśród zarządzających często krążą opowieści, jakie życzenia mają inwestorzy. Niektórzy życzą sobie np., by niezależnie od koniunktury giełdowej zawsze mieć w portfelu przynajmniej niewielki pakiet akcji spółki X, innej zaś każą unikać. Czy dla zarządzających takie życzenia stanowią szczególną przeszkodę? W zasadzie nie. Wszystko zależy bowiem od używanego programu do zarządzania aktywami. Jeśli pozwala on na zdefiniowanie wielu warunków dodatkowych, to praktycznie nie ma problemu. Zarządzający nie musi wówczas pamiętać o kaprysach swojego klienta, gdyż system sam zaalarmuje o próbie złożenia niewłaściwego zlecenia. O tym, że klienci tacy zazwyczaj mają co inwestować, niech świadczy fakt, iż indywidualne strategie proponuje się najczęściej największym inwestorom dysponującymi portfelami po kilkaset tysięcy i więcej.Bywają także przypadki szczególne. Jeden z zarządzających opowiadał niegdyś, jak inwestor powierzył oszczędności firmie AM, by następnie dzwonić do niej codziennie i dyktować, co należy kupować, a czego nie. W ten sposób stworzył oryginalny powierzony portfel samodzielnie zarządzany.Nowe produktyPomimo panującego marazmu na rynku AM pojawiają się nowe produkty. Zarządzający mogą przecież angażować się nie tylko na rynku polskim, ale i na zachodnich parkietach bądź też coraz częściej wykorzystują dynamicznie rozwijający się rynek kontraktów terminowych. Taki portfel zaproponował przed rokiem ABN Amro, który postanowił wykorzystać do arbitrażu różnicę w wycenie futures na WIG20 i instrumentu bazowego. Raimondo Eggink chwali się, iż pomysł ten spotkał się z największym zainteresowaniem klientów, w przeciwieństwie do innej nowej oferty: portfela akcji typu wzrostowego i value, które nie przyjęły się na rynku. Stało się tak, mimo iż w liczbach bezwzględnych portfel wykorzystujący arbitraż przyniósł straty, jednak był po trzech kwartałach o 8 pkt. proc. wyżej od stopy odniesienia, czyli WIG20.

Z oceną wielkości rynku usług typu asset management jest dużo problemów. Nie wszystkie biura podają bowiem wielkość zarządzanych przez siebie aktywów (zwłaszcza po okresie bessy lub po odejściu znaczących inwestorów), inne zaś unikają podawania liczby klientów (często można usłyszeć iż jest ich kilkudziesięciu lub np. ponad stu). Sytuację utrudnia także fakt, iż niejednokrotnie instytucja będąca właścicielem AM sama powierza im środki własne w zarządzanie, niejako sztucznie zawyżając wielkość portfeli. Tak np. dzieje się w katowickim DM Elimar, któremu środki powierzył Fundusz Górnośląski, czy też w przypadku Pioneer Pekao Investment Management, gdzie sytuacja jest zupełnie wyjątkowa: na około 10 mld zł aż 95% należy do banku Pekao SA.Lista biur i domów maklerskich, które oferują tego typu usługi, jest jednak długa i każdy inwestor ma w czym wybierać. Według danych KPWiG oraz internetowych stron GPW, zezwolenia posiada 29 podmiotów, z których część działa w ramach szerszych struktur, inne natomiast jako oddzielne spółki zajmujące się wyłącznie tym jednym segmentem usług maklerskich.