Rynek akcji znalazł się pod wpływem wydarzeń na rynku walutowym. Inwestorzy powszechnie oczekiwali powolnej dewaluacji złotego. Rynki finansowe odpowiednio oceniły wypowiedzi na temat polityki gospodarczej i propozycje rozwiązań w zakresie polityki monetarnej, jakie wygłosił przywódca SLD. Osłabienie złotego z jednej strony jest na rękę eksporterom, których wpływy są denominowane w walutach obcych (przemysł wydobywczy, farmaceutyczny, meblarski). Z drugiej strony zwiększy koszty obsługi zadłużenia (zwłaszcza telekomy i dług państwowy). Wpływy z prywatyzacji największych spółek oddalają się w niewiadomą przyszłość. Deficyt budżetowy napawa lękiem inwestorów już od dłuższego czasu. Zyski spółek o największej kapitalizacji za II kwartał tego roku prawdopodobnie okażą się mocno rozczarowujące. Od pewnego czasu zagraniczne biura maklerskie doradzają swoim klientom niedoważanie spółek polskich w portfelu. Z punktu widzenia analizy technicznej wciąż nie widać oznak wyhamowania trendu spadkowego, który zagnieździł się na dobre na warszawskiej giełdzie. Dno z marca 1999 roku zostało 3 lipca przełamane. Otwiera to pole do dalszych spadków, dla których następna strefa wsparcia znajduje się na wysokości 1080?1120 pkt. (lokalne minima z grudnia 1998 r.). Oscylatory szybkie wygenerowały sygnały akumulowania akcji. Co prawda, lekceważyć ich nie należy, choć wątpliwe, by zapowiadały one trwalszą poprawę koniunktury na giełdzie. Opór na wysokości 1270 pkt. wydaje się barierą, weryfikującą aktywność strony popytowej.