Dekoniunktura na światowych rynkach kapitałowych negatywnie odbiła się także na największej giełdzie spółek technologicznych. Od szczytu osiągniętego przez indeks Nasdaq Composite w marcu ub.r. lista notowanych na tym parkiecie spółek zmniejszyła się o 396 firm, czyli o 8,2%. Dla porównania, z New York Stock Exchange zrezygnowało w tym samym okresie 5% firm.Analitycy obserwujący NASDAQ wymieniają dwie główne przyczyny tego zjawiska. Pierwsza to wyjątkowa posucha, jeśli chodzi o nowych kandydatów do giełdowej kariery, co związane jest z panującymi już od dłuższego czasu trudnymi warunkami rynkowymi. Natomiast druga to rosnąca liczba spółek opuszczających ten parkiet ? albo w wyniku fuzji i przejęć, albo wykluczonych z obrotu przez władze tego parkietu (delistings).Np. w I kwartale br. na debiut na NASDAQ zdecydowało się zaledwie 13 spółek, natomiast aż 95 musiało opuścić parkiet (w większości były to tzw. penny stocks, których akcje po spadku poniżej 1 USD nie potrafiły w określonym czasie powrócić ponad ten poziom). Tymczasem w I kwartale 2000 r. odnotowano aż 114 debiutów i tylko 36 wykluczeń. Jeśli chodzi o całe I półrocze br., nowojorski rynek technologiczny odnotował w porównaniu z tym samym okresem 2000 r. o 78% mniej debiutów i o 32% więcej wykluczeń.Z zapowiedzi na najbliższe miesiące nie wynika, aby ta sytuacja miała się radykalnie zmienić, choć ostatnie wzrosty (np. 5,26-proc. w czwartek) mogą nastrajać optymistycznie. Według ostatnich danych, do końca br. swoje giełdowe aspiracje będzie próbowało zweryfikować na NASDAQ zaledwie 37 spółek. Natomiast na liście ?do odstrzału? na początku lipca znajdowały się aż 194 firmy, których kursy co najmniej od 30 dni znajdowały się poniżej granicy 1 USD.
W.K., Bloomberg, ?Handelsblatt?