W swoich ostatnich komentarzach starałem się zwrócić uwagę na fakt, że wzrost WIG20 do poziomu 1227 pkt. nie będzie nic znaczył, jeśli nie uzyskamy sygnałów potwierdzających ten ruch. Szczególnie że zamknięcie było bardzo niefortunne, gdyż wypadło na wysokości średniej kroczącej z 15 sesji i pierwszym możliwym procentowym zniesieniu fali spadkowej zapoczątkowanej w maju. Podkreślałem również wagę wolumenu obrotu, który był znacznie niższy podczas silnej zwyżki. Wczoraj źle było do samego początku, a sygnał do wyprzedaży dał na otwarciu Softbank.W sumie WIG20 stracił aż 3%, kończąc sesję na poziomie lekko ponad wsparciem na wysokości 1190 pkt. Jeśli tylko wyniki spółek amerykańskich będą zadowalające, będzie to dobry poziom do ponownego wzrostu. Na wykresie świecowym groziła nam wczoraj formacja objęcia, jednak nie została w pełni ukształtowana. Na dziennym wykresie słupkowym powstała formacja zapowiadająca spadek, jednak ponieważ nie pojawiła się ona na szczycie cenowym, jest szansa, że będzie jedynie konsolidacją. Jeśli tak miałoby być w istocie, to następnym oporem będzie 1260 pkt. Nie sądzę jednak, by byki chciały jeszcze ciągnąć indeks w górę. Po prostu we wtorek ich zapał został brutalnie zgaszony. Jeśli chodzi o spadki, to wsparciem będzie luka hossy, jaka powstała w ramach formacji gwiazdy porannej. Wskaźniki dzienne dały sygnały kupna i jedna zniżkowa sesja ich nie neguje ani nie zmienia.Uważam, że tym razem analiza techniczna może zawieść, a wszystko rozstrzygnie się bez nas ? w USA.