Mimo kilkusesyjnej nadziei, którą dały wzrosty indeksów, trend przypomniał wszystkim, w jakiej sytuacji znajdujemy się prawie od półtora roku. Krótkie zwyżki nie są w stanie zmienić złego obrazu rynku z dnia na dzień. Oczywiście, od czegoś należy zacząć. Dobrym prognostykiem dla poprawy sytuacji w przyszłości są ostatnie dane napływające ze strefy euro, w tym szczególnie z Niemiec. Zanotowano tam pierwsze oznaki poprawy koniunktury gospodarczej w postaci wzrostu produkcji przemysłowej i liczby zamówień w przemyśle. Ponadto poziom inflacji w całej strefie euro (3% r/r) sugeruje powstrzymanie tendencji wzrostowej zgodnie z przewidywaniami EBC, a wraz z informacjami o wzroście produkcji przemysłowej oddala groźbę stagflacji. Poprawa koniunktury u naszych zachodnich sąsiadów jest szczególnie istotna dla polskiej gospodarki, ponieważ w państwach z tej grupy lokujemy większość naszego eksportu.Jednak nawet jeśli wieści z Europy będą pomyślne, sytuacja na rynku (nie tylko naszym) może być w najbliższym czasie zdominowana przez ocenę amerykańskiej gospodarki autorstwa Alana Greenspana. Istotny będzie również rozwój sytuacji w Argentynie, na którą patrzą obecnie wszyscy zarządzający obecni na wschodzących rynkach oraz lokalni inwestorzy. Chwilowe uspokojenie nastrojów na tym rynku może być złudne szczególnie w świetle zapowiadanych przez związki zawodowe strajków przeciwko redukowaniu wydatków. W tym kontekście można się doszukiwać podobieństw w sytuacji Argentyny i Polski ? mianowicie nie wiadomo, jak zareaguje opozycja i konkretni ministrowie na szczegółowe propozycje cięć. Gdyby nie te ciemne chmury wiszące nad rynkiem, to patrząc na wskaźniki techniczne (MACD i RSI), które nie potwierdzają ostatnich spadków można by oczekiwać poprawy sytuacji.