Złoty rozpoczął tydzień wyraźnie mocniej. To przede wszystkim odpowiedź na piątkową decyzję RPP. Inwestorzy są bardzo mało aktywni i czekają na informacje dotyczące nowelizacji budżetu.

Rano za dolara płacono 4,195 zł, za euro ? 3,645 zł, odpowiadało to poziomowi 9,4% powyżej starego parytetu. Przez kolejne cztery godziny praktycznie nic się nie działo. Dopiero około 13.00 dało się zauważyć przewagę popytu na złotego na rynku euro/złoty, która doprowadziła do spadku wartości wspólnej waluty. Około 15.00 euro kosztowało 3,633 zł, dolara wciąż ceniono na 4,195 zł, w sumie było to 9,55% (najwyższy poziom poniedziałkowych notowań). Pod koniec dnia przeważyła podaż. Na zamknięciu poziomy wynosiły odpowiednio 4,203 zł i 3,648 zł, odpowiadało to 9,3%.Poniedziałkowe notowania były wyjątkowo spokojne. To pierwszy dzień od pamiętnego ?czarnego? piątku. Trudno jednak już mówić o stabilizacji. Rynek był wyjątkowo mało aktywny, ponieważ wszyscy czekają na sejmową debatę budżetową. Realizowane są więc głównie zlecenia klientowskie, w dodatku bardzo nieduże. Przez cały dzień byliśmy wyżej niż w piątek. To przede wszystkim odpowiedź na decyzję o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowych poziomach.W poniedziałek dowiedzieliśmy się, jaka będzie podaż obligacji w najbliższych miesiącach. W sierpniu Ministerstwo Finansów będzie chciało sprzedać 1,4 mld złotych dwulatków, 900 mln złotych pięciolatków i 300 mln złotych dziesięciolatków. We wrześniu będzie 200 mln złotych więcej dziesięciolatków. To mniej, niż niektórzy inwestorzy sądzili (choć nie wiadomo, czy to ostateczne wielkości, szczególnie jeśli chodzi o wrzesień), doszło więc do wzrostu cen obligacji.We wtorek zostaną opublikowane informacje o zmianach cen żywności w I połowie czerwca. Rynek oczekuje utrzymania się trenu spadkowego, co miałoby zagwarantować dalszy spadek inflacji, może nawet w okolice 5,5% rok do roku.Najważniejsze jednak będzie rozpoczynające się we wtorek posiedzenie Sejmu, a dokładnie ? debata nad nowelizacją budżetu. Jeśli propozycje rządowe znajdą zrozumienie, możemy się spodziewać wzrostu wartości polskiej waluty i lekkiej poprawy sytuacji na rynku papierów. Jeśli nie (co jest chyba jednak mało prawdopodobne), może dojść do wyraźnych spadków.Euro rozpoczęło notowania z poziomu 0,8695 dolara, ale już po godzinie byliśmy na 0,867. Potem mozolne odrabianie strat i wczesnym popołudniem dotarliśmy do 0,87. Znowu w dół, tym razem na 0,8656 i w górę pod sam koniec dnia. Poziom zamknięcia to 0,868. Przed południem opublikowano niemiecki wskaźnik nastrojów kadry menedżerskiej Ifo. Znowu doszło do jego spadku, tym razem osiągnął on poziom 89,5 (poprzednio 90,8, średnia prognoz to 90). Tak źle nie było od 1996 roku. Trochę optymizmu przyniosły szacunki inflacji dotyczące kilku landów, jest bowiem szansa na wyraźniejszy spadek CPI w całym kraju. N