Reformy muszą poczekać

Jeszcze na wiosnę analitycy byli na ogół zgodni co do tego, że południowokoreańska gospodarka najgorsze ma już za sobą.Opinie te odzwierciedlała też koniunktura na tamtejszej giełdzie. Do końca lipca jej główny indeks wzrósł od początku roku o 2,41%, podczas gdy Standard & Poor?s 500 spadł o 8,67%.Wiele jednak wskazuje na to, że koreańską gospodarkę czeka nowa próba. Tempo wzrostu zaczęło bowiem słabnąć, a to utrudnia kontynuowanie niezbędnych reform.Od grudnia 1999 r. do kwietnia tego roku eksport do USA, które są największym rynkiem zbytu koreańskich towarów, spadł o 27,4%. Dekoniunktura nękająca amerykańskich producentów komputerów, takich jak Dell, bardzo szkodzi Korei. Półprzewodniki stanowią bowiem 15% jej eksportu. W rezultacie Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że w tym roku tempo wzrostu gospodarczego spadnie tam do 3,5% z 8,8% w 2000 r.To schłodzenie gospodarki nadeszło w przełomowej chwili. Koreańskie spółki zdołały bowiem od 1998 roku spłacić połowę długów, ale krajowym bankom i właścicielom obligacji wciąż są winne ok. 300 bln wonów (231 mln USD), a więc dwa razy więcej niż wynosi ich łączna wartość.Wiele koreańskich spółek nie generuje przychodów wystarczających do spłacania odsetek. Dobrze gdy są w stanie oddawać długi. Instytucje finansowe wykreśliły już ze swoich ksiąg złe kredyty na kwotę 55 mld USD, ale wciąż usiłują ściągnąć 45 mld USD udzielonych pożyczek.Największym wyzwaniem nadal jest umocnienie koreańskiego systemu finansowego. Przez kilkadziesiąt lat tamtejsze banki i państwowe instytucje kredytowe ściśle współpracowały z chaebolami, gigantycznymi konglomeratami charakterystycznymi dla tamtejszej gospodarki. I teraz nadal je kredytują. Na przykład, państwowy Koreański Bank Rozwoju kupił za 534 mln USD obligacje spółki Hynix Semiconduktors. Na początku roku zaś rząd zasilił Seoul Guarantee Insurance Co, która gwarantuje dług Hynix.Hynix jest częścią cheabolu Hyundaia. Jej długi wynoszą 8,7 mld USD, czyli więcej niż całe przychody z ub.r., które zamknęły się kwotą 8,3 mld USD. Bez rządowego wsparcia Hynix już by zbankrutował. Kurs jego akcji od 1999 r. spadł o 80%.A tymczasem spółka walczy o odzyskanie zaufania inwestorów. Chyba również zagranicznych, bo w ogłoszeniach prasowych zapewnia, że najważniejszy jest dla niej zysk. A to dość radykalna zmiana w pojmowaniu istoty biznesu. Przez dziesięciolecia bowiem koreańskie spółki ponad wszystko przedkładały wielkość i udział w rynku. Aż do wielkiego krachu z jesieni 1997 r. Tamten kryzys udało się zażegnać, między innymi dzięki 57 mld USD pomocy od MFW. Ale wielu strukturalnych przyczyn owego załamania jeszcze nie usunięto.

J.B., Bloomberg