Złoty znowu się wzmocnił. Zwiększony popyt na polską walutę jest związany z zapowiedziami dużych prywatyzacji. Na rynku wspólnej waluty dopiero po południu przeważyły oferty kupna, zmiany nie są jednak wyraźne.

W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,215 zł, za euro 3,688 zł, odpowiadało to poziomowi 8,65% powyżej starego parytetu. Przez następnych kilka godzin nic ciekawego się nie działo, zmiany kursów były minimalne. Dopiero wczesnym popołudniem przeważył popyt na rynku euro/zł i o 14.30 wspólna waluta kosztowała 3,695 zł. Ponieważ wartość dolara się nie zmieniła, byliśmy na 8,55%. Na takim poziomie kończyliśmy notowania. Dolara wciąż ceniono na 4,215 zł, euro zaś na 3,695 zł.Poranne wzmocnienie złotego zawdzięczamy przede wszystkim poniedziałkowym informacjom o postępach prywatyzacyjnych. O możliwym podpisaniu wstępnej umowy sprzedaży Rafinerii Gdańskiej oraz o wysłaniu zaproszenia do negocjacji związanych z prywatyzacją PKN (adresatami były OMV i MOL) dowiedzieliśmy się późnym popołudniem i rynek nie zdążył na nie zareagować. Ale już we wtorek na otwarciu notowań widać było optymizm.Wszelkie tego typu informacje oddziałują pozytywnie na polską walutę, zwiększają się bowiem szanse na przepływ walut przez rynek pieniężny, co wywarłoby presję aprecjacyjną i dawałoby szansę na zarobek spekulacyjny.Bogusław Grabowski, członek RPP, powiedział, że jego zdaniem deficyt ekonomiczny finansów publicznych może w przyszłym roku wzrosnąć do 5% PKB lub nawet ten poziom przekroczyć, jeśli wpływy prywatyzacyjne okażą się mniejsze, niż zakładano. Spadek wpływów prywatyzacyjnych doprowadziłby do zwiększonej emisji papierów skarbowych. To z kolei mogłoby zaowocować zwiększeniem deficytu obrotów bieżących, wzrostem stóp procentowych, osłabieniem złotego, zwiększeniem bezrobocia i dalszym pogorszeniem problemu złych kredytów.Słowa członka RPP nie wywarły silnego wrażenia na rynku złotego, mocniej zareagowali ci inwestorzy, którzy mają obligacje skarbowe, ale i tu nie było spektakularnych zmian. Być może jest to związane z tym, że nie jest to pierwsza wypowiedź, w której pojawiają się takie tezy.Rano za euro płacono 0,8757 USD. Około 13.30 zaczął przeważać popyt i godzinę później dotarliśmy do wtorkowego maksimum, czyli 0,8769 USD. Kończyliśmy na 0,8765 USD.Spadek inflacji w Niemczech (do poziomu 2,6%, rok do roku), zmniejszenie produkcji stali w tym kraju (o 9,9%) oraz spadek zapasów w USA (o 0,2%) ? oto najważniejsze informacje makroekonomiczne opublikowane we wtorek. Nie doprowadziły one do silnych zmian na rynku eurodolara. N