Niemiecki potentat finansowy Deutsche Bank stał się w ostatnich dniach przedmiotem ostrej krytyki ze strony licznych inwestorów instytucjonalnych, którzy nie wykluczają nawet zawieszenia na pewien czas współpracy z tą instytucją. Bezpośrednim powodem sporu była niespodziewana sprzedaż przez Deutsche Bank olbrzymiej liczby akcji Deutsche Telekom o łącznej wartości 1,04 mld euro, na zlecenie nie zidentyfikowanego udziałowca. Wydarzenie to nie wzbudziłoby zapewne emocji, gdyby nie przychylna rekomendacja udzielona dzień wcześniej przez Deutsche Bank niemieckiemu gigantowi telekomunikacyjnemu. Według ?Financial Times?, po zaleceniu kupuj cena walorów DT podniosła się na giełdzie frankfurckiej o 1,72%, do 24,21 euro, by w dzień po pojawieniu się dodatkowej podaży na rynku spaść do 21,49 euro.Zaskoczenie uczestników giełdy było tym większe, że ? zgodnie z porozumieniem sprzed kilku miesięcy ? znaczna liczba akcji Deutsche Telekom miała trafić na rynek dopiero we wrześniu. Ich sprzedaż w tym terminie zapowiedzieli główni udziałowcy amerykańskiej firmy telekomunikacyjnej VoiceStream Wireless, którą w czerwcu przejął DT. Otrzymali oni wówczas jako zapłatę przeszło 1 mld nowych papierów niemieckiej spółki.Według agencji Bloomberga, do największych akcjonariuszy VoiceStream należały fiński potentat tej branży Sonera, konglomerat Hutchison Whampoa z Hongkongu oraz Telephone and Data Systems z USA. Podejrzenia o sprzedaż akcji za pośrednictwem Deutsche Bank padły na dwie ostatnie z wymienionych firm. W ich posiadaniu znajdowało się odpowiednio 206 mln i 131 mln akcji DT.Rozczarowanie inwestorów zachowaniem niemieckiego banku jest tym większe, że instytucja ta dysponuje jednym z najlepszych zespołów analityków wyspecjalizowanych w ocenie sektora telekomunikacyjnego. Co więcej, zaledwie kilka dni temu sam Deutsche Bank ostrzegł uczestników rynku, że do 232 mln walorów DT może pojawić się w sprzedaży dopiero na początku przyszłego miesiąca.

A.K., ?Financial Times?, Bloomberg