Tydzień na rynkach surowców
Podczas mijającego tygodnia uwagę zwracało utrwalenie tendencji zwyżkowej na rynku złota oraz dalszy spadek notowań miedzi. Natomiast ceny ropy naftowej zmieniły się w niewielkim stopniu.Wyraźniejszy wzrost notowań złota nastąpił dopiero w czwartek, a zadecydowała o tym sytuacja na rynku walutowym. Głównym powodem było osłabienie dolara w stosunku do euro po publikacji przez Zarząd Rezerwy Federalnej tzw. beżowej księgi, w której negatywnie oceniono koniunkturę w gospodarce amerykańskiej. Maklerzy uważali jednak, że zwyżka ceny tego kruszcu może być krótkotrwała, gdyż niewielki jest popyt fizyczny, zwłaszcza na szczególnie ważnym pod tym względem rynku indyjskim. W skali tygodnia notowania złota podniosły się w Londynie z 268,55 USD do 274,55 USD za uncję.Miedź w trzymiesięcznych kontraktach terminowych staniała na giełdzie londyńskiej do 1468 USD za tonę, z 1489,50 USD w poprzedni piątek. Fundusze inwestycyjne i drobni spekulanci pozbywali się metalu w związku z obawami, że koniunktura gospodarcza w USA i innych krajach wysoko uprzemysłowionych może ulec dalszemu pogorszeniu. Dodatkowym czynnikiem pogarszającym nastroje uczestników rynku były niepomyślne doniesienia z Wall Street, zwłaszcza dotyczące spadku cen akcji spółek high-tech wskutek ich niekorzystnych wyników i pesymistycznych prognoz. Brakowało też wyraźniejszego popytu fizycznego.Na międzynarodowym rynku naftowym, po niewielkich wahaniach, nastąpił tylko nieznaczny wzrost notowań, mimo licznych zjawisk sprzyjających wyższym cenom. W Londynie za baryłkę ropy Brent z dostawą we wrześniu płacono w piątek nieco ponad 26 USD, wobec 25,69 USD w końcu poprzedniego tygodnia. Początkowo nieznaczną zwyżkę notowań pobudziły obawy przed skutkami dla amerykańskich urządzeń wydobywczych tropikalnej burzy w Zatoce Meksykańskiej. Później pojawiły się dalsze czynniki sprzyjające tendencji wzrostowej, tj. perspektywa dalszego ograniczenia wydobycia i eksportu ropy przez kraje OPEC, zaostrzenie konfliktu między Irakiem a USA oraz zmniejszenie zapasów paliw płynnych w Stanach Zjednoczonych, przy wciąż dużym popycie na benzynę. Doszły do tego nowe incydenty zbrojne na terenie Izraela oraz przygotowania amerykańskich rafinerii do sezonu zimowego, które ograniczają bieżące dostawy benzyny w związku z przestawianiem urządzeń na produkcję oleju opałowego. Wzrost notowań przyhamowało pojawienie się na rynku USA, po kilkutygodniowej przerwie, ropy dostarczanej w ograniczonych ilościach przez Irak.
A.K., Reuters, Bloomberg