Na wtorkowej sesji rynek nieco odreagował wielodniowe spadki. Biała świeca wskazuje, że strona popytowa dominowała. W krótkim terminie prawdopodobnie dojdzie do dalszego umacniania się byków, o czym przekonują indykatory szybkie (oscylator stochastyczny, CCI i RSI). Poziomem, na którym zostanie wystawiona na próbę aktywność strony popytowej, jest 12 550 pkt. (dolne ograniczenie luki bessy z 9 sierpnia br.). Nieznacznie poniżej tej bariery zakończyła się ostatnia sesja. Pokonanie wspomnianego oporu będzie oznaczać, że następnym przystankiem dla WIG jest 12 900 pkt. (krótkoterminowa średnia krocząca). W dalszym ciągu nie warto zapominać, że na warszawskiej giełdzie dominuje trend spadkowy. Trudno, aby jedna sesja wzrostowa zwiastowała zdecydowaną poprawę koniunktury. Wbrew trendowi głównemu zachowuje się MACD, który od początku lipca rośnie. Tym samym kształtuje dywergencje, które przemawiają za powolnym osłabianiem niedźwiedzi. Ciekawie zachowuje się wskaźnik Armsa, który osiągnął poziom wyprzedania ostatnio obserwowany w dołku z jesieni 1999 roku. Możliwe, że rynek znajduje się w okolicach dna koniunkturalnego, jednak przedstawione sygnały są zbyt skromne, aby twierdzić, że właściwą strategią jest akumulowanie akcji. Na wykresie wciąż brak jakichkolwiek formacji odwrócenia trendu.