W czwartek rano znowu obserwowaliśmy sprzedaż obligacji, z tym że tym razem na znacznie większą skalę. To dlatego doszło do korekty na rynku złotego. Powodem pozbywania się papierów skarbowych jest oczywiście obawa przed wystąpieniem kryzysu finansowego. Euro wciąż jest bardzo mocne, w ciągu dnia otarliśmy się o 0,92.

W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,262 zł, za euro 3,888 zł, odpowiadało to poziomowi 5,55% powyżej parytetu, a więc już byliśmy wyraźnie niżej niż we wtorek na zamknięciu (6,7% powyżej parytetu). Około 10.00 było 4,95%. Dolar podrożał o 1,2 grosza, wspólna waluta o 3,6 grosza. Odreagowanie, i w południe poziomy wynosiły 4,255 i 3,903, było to 5,45%. Potem kurs waluty amerykańskiej się ustabilizował, wciąż jednak taniało euro. Około 16.00 dotarliśmy do 5,8%. Dolar kosztował 4,255 zł, waluta europejska 3,875 zł. Pod sam koniec dnia doszło do korekty. Na zamknięciu USD ceniono na 4,263 zł, euro na 3,891 zł, było to 5,5%.Początek notowań to wyraźna przewaga podaży na rynku obligacji. Musiało to oczywiście wywołać znaczny spadek cen. Coraz więcej inwestorów obawia się trudnej sytuacji finansów publicznych, tym bardziej że pojawia się wiele głosów stwierdzających rynek w przekonaniu, że już jest bardzo źle, a może być jeszcze gorzej. Za spadkiem cen obligacji poszedł spadek wartości złotego, środki uzyskane z papierów zamieniano bowiem na inne waluty. W ciągu dnia rynek trochę odreagował. Częściowo było to związane z faktem, że obserwowane poziomy wydały się atrakcyjne dla niektórych uczestników rynku, a częściowo dały o sobie znać spekulacje związane z inflacją.Z wypowiedzi członków RPP wynika, że w obecnej niepewnej sytuacji nie ma co liczyć na poluzowanie polityki pieniężnej. Jeszcze rano część inwestorów uznała zatem, że spadają szansę na kolejną obniżkę stóp procentowych, i to pomimo prognoz spadku inflacji do poziomu poniżej 6% rok/rok (co się po południu potwierdziło). Nie zahamowało to jednak spadku złotego, środki pochodzące ze sprzedanych obligacji zrobiły swoje.O 16.00 poznaliśmy lipcową inflację. Zgodnie z oczekiwaniami, doszło do wyraźnego spadku, wskaźnik rok/rok osiągnął 5,2%, co jest oczywiście bardzo dobrą informacją. Jest to jednak efekt sezonowy (który będziemy jeszcze zapewne obserwować w dwóch następnych miesiącach), wynikający z sytuacji na rynku żywności. Potem CPI może wzrosnąć i osiągnąć ponad 6,0% rok/rok w grudniu.Koniec dnia przyniósł korektę na rynku złotego: to odpowiedź na odrzucenie przez KERM i KSRM propozycji ministra Bauca.Wspólna waluta wciąż jest bardzo mocna, rano otarliśmy się nawet o 0,92, docierając do 0,9198. Po południu doszło do korekty dzięki nie najgorszym danym z USA. Poziom zamknięcia to 0,9129.