Prywatyzacja lekarstwem na olbrzymie zadłużenie

Poza Wielką Brytanią żaden kraj Unii Europejskiej nie podchodzi do spraw prywatyzacji tak ambitnie jak Włochy. Mimo że w ostatnich latach kasę państwa skutecznie uzupełniały wpływy z giełdowych debiutów licznych banków, Telecom Italia oraz sprzedaży kolejnych pakietów energetycznych potentatów, z powodu olbrzymiego zadłużenia rząd musi jeszcze zwiększyć tempo tego procesu.W minionych ośmiu latach włoski skarb państwa uzyskał z prywatyzacji ponad 213 bln lirów (ok. 110 mld euro). Odpowiada to 14% PKB wypracowanego w 1993 r., kiedy rozpoczęto wyprzedaż państwowego majątku. Końca tego procesu jednak nie widać. W przyjętym przed kilkoma dniami średnioterminowym planie finansowym rząd Silvio Berlusconiego założył wpływy z tego tytułu rzędu 60 mld euro. ? Nie ukrywam, że wzorcem w konsekwentnym przeprowadzaniu procesów prywatyzacyjnych jest dla mnie była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher ? stwierdził ostatnio włoski premier.Nie wszystkim się to podoba. ? Podczas gdy pozostała część zachodniej Europy największe korzyści uzyskuje z liberalizacji rynków, Włochy interesuje głównie prywatyzacja ? powiedziała niemieckiemu ?Handelsblattowi? Fiorella Kostoris Padoa-Schioppa, szefowa rzymskiego instytutu badania gospodarki ISAE. Jej zdaniem, usprawiedliwieniem tej drogi jest olbrzymie zadłużenie państwa, które w ub.r. przekraczało 110% PKB (na br. prognozy mówią o nieco ponad 107%). Takiego poziomu nie ma w żadnym innym kraju Unii Europejskiej.Efekt jest taki, że o ile w latach 1990?2000 taryfy telekomunikacyjne w krajach UE spadły średnio o 9,9%, to we Włoszech zaledwie o 5,3% (rekordzistą są tutaj Niemcy, którzy obniżyli je w tym okresie aż o 15,9%). Wprawdzie były włoski monopolista w tej branży, Telecom Italia, jest praktycznie w prywatnych rękach (prywatyzacja rozpoczęła się w 1998 r.), ale ze względu na słabą konkurencję na rynku może sobie nadal pozwalać na dyktowanie wyższych cen niż w pozostałych krajach Europy Zachodniej.Innym przykładem fiaska idei liberalizacji rynku jest branża energetyczna. W latach 1999?2000 w Unii taryfy spadały średnio o 1,3%, a Włosi musieli się pogodzić z... 8,2-proc. podwyżką. Koncern Enel, były monopolista, w którym nadal większościowy pakiet akcji ma skarb państwa, kontroluje jeszcze ponad 71% włoskiego rynku. Wprawdzie do końca przyszłego roku będzie musiał pozbyć się części aktywów, ale ? zdaniem analityków ? indywidualni zapewne tego nie odczują. Według ekspertów OECD, taryfy energetyczne we Włoszech jeszcze przez co najmniej kilka lat będą najwyższe spośród krajów Unii Europejskiej.Na razie nic nie zwiastuje zmiany nastawienia polityków w tej sprawie ? Ich kurczowe trzymanie się koncepcji prywatyzacyjnych jako jedynego środka zmniejszającego zadłużenie, jest co najmniej irytujące ? stwierdziła Fiorella Kostoris Padoa-Schioppa. Tymczasem ekipa Silvio Berlusconiego zaplanowała na najbliższy okres sprzedaż 68% udziałów wspomnianego już koncernu energetycznego Enel, 30% ? w firmie naftowo-gazowej Eni oraz 53% w liniach lotniczych Alitalia. W dalszej perspektywie los taki czeka również kolejnych monopolistów ? koleje państwowe oraz pocztę ? ale na razie przynoszą one zbyt dużo strat.

W.K.Bloomberg, ?Handelsblatt?