Ponad pięć lat działania najstarszego na naszym rynku funduszu akcji nie potwierdza tezy,że w długim terminie inwestowanie na giełdzie przynosi wyższe zyski niż lokaty bankowei papiery dłużne. Wprawdzie wartość jednostki Pioneera 3 od 1996 roku wzrosła o ponad 70%,jednak zyski pochłonęła inflacja.

Paweł Wilkowiecki, zarządzający Pioneerem Akcji, przyznaje, że ponad 40-proc. spadek WIG od szczytu w marcu ub.r. nie zachęca do długoterminowego inwestowania środków na giełdzie. Jeszcze rok temu realne zyski inwestorów, którzy powierzyli środki Pioneerowi 3 na przełomie 1995 i 1996 roku, sięgały ponad 70%. Jednak od tego czasu wartość jednostki funduszu spadła o blisko 60%. Tylko w tym roku utrzymująca się bessa na giełdzie spowodowała, że jednostka funduszu spadła już o ponad 24%. W tym czasie bowiem WIG, który jest portfelem wzorcowym Pioneera 3, stracił 28%.? Osiągnięcie wyników nieco lepszych od benchmarku umożliwiło nam skupienie inwestycji w I półroczu głównie w spółkach, w których spodziewaliśmy się wejścia inwestora strategicznego. Posiadaliśmy duże pakiety akcji EFL, Polfy Kutno, Kęt, Stomilu Sanok ? twierdzi Paweł Wilkowiecki.Zarządzający przyznaje, że na koniec czerwca br., w porównaniu z udziałem w WIG, przeważone w portfelu były również akcje Stomilu Olsztyn, PBK, Mostostalu Gdańsk, Kredyt Banku, Jelfy i BRE. Niedoważony był udział Netii i KGHM. W portfelu nie było akcji Warty oraz mało płynnych banków: Handlowego i BIG. Papiery Banku Śląskiego, w których na koniec grudnia ulokowanych było ponad 7,6% aktywów funduszu, zostały sprzedane w wezwaniu.W sumie na koniec czerwca w portfelu znajdowało się 35 spółek, z czego jednak w 20 największych ulokowanych zostało blisko 80% aktywów. W porównaniu z poprzednimi latami portfel Pioneera 3 został więc znacząco skoncentrowany. W pierwszych latach działania w funduszu znajdowały się bowiem walory nawet ponad 80 spółek. Jednak pod względem wartości aktywów Pioneer 3 był wówczas ponaddwukrotnie większy. Na koniec 1997 roku jego aktywa sięgały ponad 521 mln zł. Obecnie natomiast jest to niespełna 200 mln zł. Nadal jednak jest to jeden z największych funduszy akcyjnych (ponad 210 mln zł zarządza również DWS). W sumie na koniec czerwca wszystkie 19 funduszy agresywnych inwestujące na GPW zgromadziły ponad 775 mln zł.Dawniej zarządzający tłumaczyli rozproszenie portfela płytkością polskiego rynku. Jednak analitycy zwracali uwagę, że zarządzający Pioneerem mieli ?naturę chomika? i trudno było im pozbywać się raz kupionych papierów. Zarzucano im lęk przed realizacją zysku lub straty, licząc, że zysk wzrośnie, a strata się zmniejszy, a może nawet zmieni w zysk.Pomimo zysków, jakie przyniosła hossa z 1996 roku, strategia ta nie okazała się więc nazbyt korzystna. W 1997 roku, gdy na rynek weszły pierwsze konkurencyjne fundusze, jednostka Pioneera wzrosła niespełna 5%, a więc jedynie nieco lepiej niż rynek. Rok później natomiast pojawiły się już straty, a zarządzającemu nie udało się pokonać benchmarku. Strata Pioneera należała jednak do jednych z najmniejszych, chociaż konkurencyjny DWS przyniósł w tym czasie blisko 30-proc. zysk. Wzrosty cen akcji z 1999 roku pozwoliły natomiast na odpracowanie strat, jednak zarządzającemu nie udało się pokonać rynku. Również wynik ubiegłoroczny nie należał do najlepszych.? Obawiam się, że również bieżący rok nie przyniesie zadowolenia inwestorom. Spodziewana w IV kwartale poprawa koniunktury nie pozwoli zapewne na odrobienie strat. Po tak głębokich spadkach większość inwestorów jest zniechęcona do giełdy, a do tego nie pomaga nam również pogarszająca się sytuacja makroekonomiczna zarówno w Polsce, jak i na świecie. Z jednej strony więc trudno oczekiwać, by w krótkim terminie zmieniło się nastawienie inwestorów do giełdy, ale z drugiej strony akcje są tanie i w przypadku odwrócenia negatywnych nastrojów mają duży potencjał wzrostu ? twierdzi Paweł Wilkowiecki. N