Właściwie obraz wczorajszej sesji niewiele odbiega od schematu, który wykreował się w ostatnim tygodniu, aczkolwiek odbicie w drugiej części dnia może napawać pewnym optymizmem. Jednak rynek na tyle już zmęczył inwestorów, że trudno się spodziewać z ich strony nagłego i zdecydowanego przystąpienia do zakupów. W sytuacji kiedy inwestorzy zagraniczni z całą pewnością nie zamierzają kupować polskich akcji, o ile nie będą ich w dalszym ciągu sprzedawać, nie można oczekiwać jakiegoś bardziej istotnego ruchu do góry, z wyjątkiem ruchów korekcyjnych.Fundusze emerytalne, które jako jedyna siła rynkowa są pewną niewiadomą, również nie przystąpią do bardziej zdecydowanych zakupów, grając niejako przeciwko rynkowi, gdyż ich zarządzający zaczynają być coraz bardziej ostrożni i ze względu na niezbyt imponujące wyniki starają się raczej nie odbiegać od średniej, patrząc uważnie na ruchy konkurencji. Spadek udziału inwestycji giełdowych w portfelach funduszy również nie jest czynnikiem pozytywnym, choć w tej sytuacji może być tak odczytany (skoro udział się zmniejszył, to jest szansa, że pozycje będą odbudowane), gdyż w dużej mierze wynika ze zmniejszenia wartości tych inwestycji w wyniku spadku kursów akcji na giełdzie i przyrostu aktywów w związku z transferami nowych środków z ZUS. Jeżeli jakieś pozycje zostały faktycznie zredukowane, to raczej te mniej ważące w portfelach. Przy założeniu najgorszego scenariusza (paniczna wyprzedaż) fundusze mogą stać się kolejną siłą podażową, szczególnie na dużych spółkach, takich jak TP SA, PKN czy KGHM.Rynek pomimo powszechnie panującego pesymizmu i zniechęcenia powoli dojrzewa do korekty technicznej, choć nie jest wykluczone, że zanim do niej dojdzie, będziemy jeszcze mieli pogłębienie dotychczasowego dołka. Bardziej istotnej zmiany nastrojów oczekiwałbym jednak dopiero po wyborach i wyjaśnieniu wszystkich kwestii dotyczących budżetu.

Zwróć uwagę naBRE ? wyróżniający się papier na spadkowym rynku ? kurs znajduje się w trendzie wzrostowym już ponad miesiąc.Unikaj:Mostostal Export ? nieporozumienia między inwestorami finansowymi a akcjonariuszami związanymi z zarządem nie sprzyjają notowaniom, które są najniższe od 1998 roku.