Wiesław Kaczmarek (SLD) uważa, że SLD może rozważyć możliwość zawieszenia działalności funduszy emerytalnych na trzy-cztery lata, do czasu poprawy gospodarczej koniunktury. Według Kaczmarka, odzyskane w tym czasie pieniądze zasilą budżet. Wolę się martwić o grupę osób rzędu kilkunastu milionów ludzi, którym się rysuje czarna przyszłość, niż biadolić nad losem kilkunastu funduszy emerytalnych. Natomiast efekt w skali makro tej operacji dla budżetu, przynajmniej w tym okresie swoistego moratorium wstrzymania tej reformy i powrócenia do niej po trzech czterech latach, kiedy znowu wrócimy na ścieżkę wzrostu, może być o wiele bardziej skuteczny niż dzisiaj budowanie tego scenariusza czarnego - powiedział Kaczmarek we wtorek w radio RMF FM. Według relacji radia RMF 9,5 proc. składki odprowadzane do funduszy Kaczmarek nazywa pieniędzmi publiczno-prywatnymi i dowodzi, że ci, którzy np. przymusowo do funduszów przystąpili, na trzymaniu pieniędzy w tych funduszach dziś tracą. Z taką samą propozycją (zawieszenia reformy emerytalnej w celu skierowania tych pieniędzy do budżetu) wyszedł w swoim wtorkowym wydaniu tygodnik Nie Jerzego Urbana. Prezes ZUS Aleksandra Wiktorow powiedziała PAP, że jak najgorzej ocenia sugestię Kaczmarka. Jak najgorzej oceniam tę propozycję. To oznaczałoby zawieszenie reformy emerytalnej - powiedziała PAP Wiktorow. W opinii Wiktorow, byłoby to też swego rodzaju oszustwem wobec samych towarzystw, które zakładały fundusze. Jakimś rozwiązaniem, choć nie na wielką skalę byłoby zdecydowanie o nieprzekazywaniu zaległych składek. W tej chwili byłoby to zyskowne dla pracowników, którzy mają zapewnione 30 proc. odsetki, gdy wyniki finansowe funduszy są niższe - powiedziała. Prezes ZUS dodała, że propozycje wstrzymania przekazywania pieniędzy do Otwartych Funduszy Emerytalnych zgłaszali również wcześniej niektórzy posłowie.
(PAP)