Sesje, takie jak wczorajsza, potrafią ?wykończyć? każdego gracza. Niemal przez cały dzień niewiele się działo, obrót był nieduży, a wcale nierzadko zdarzały się momenty, gdy przez kilka minut nie dochodziło do zawarcia transakcji. Ostatecznie WIG zakończył dzień na lekkim minusie, przez większą część notowań oscylując w okolicy wczorajszego zamknięcia. Mimo to brak wzrostów na wczorajszej sesji traktuję jednak jako oznakę słabości rynku aniżeli jego siły. Przez ostatnie trzy dni rynek rósł na fali plotek, a nie racjonalnych uwarunkowań fundamentalnych. O braku wiary we wzrost przekonuje od kilku dni także zachowanie kontraktów terminowych, choć fakt ten można interpretować dwojako.Identyczne wskazania płyną z analizy technicznej, według której wzrost z początku tego tygodnia to nic innego jak ruch powrotny do dolnej linii klina zniżkującego, z którego indeks wybił się dołem 10 sierpnia. Warto zauważyć, że zwyżka odbywała się przy mizernym obrocie i zatrzymana została w środę na wysokości średniej kroczącej z 15 sesji (wczoraj indeks znów ją testował i znów nieskutecznie). Dalej uważam, że WIG spadnie do poziomu 11 500 pkt., który to poziom wynika z szerokości formacji klina. Sądzę, że nie będzie to jednak ostateczne dno głównego indeksu. Poszukiwałbym go raczej w obszarze 10 500 pkt.