Poniedziałkowe notowania nie dostarczyły zbyt wielu emocji. Po wysokim otwarciu rynek przez większą część sesji zniżkował, co dało w rezultacie wysoką czarną świecę, której wymowa jest negatywna i zapowiada przedłużenie spadków na dzisiejszy dzień. Niewiadomą jest, jak głębokie te spadki będą i jak długo potrwają, bo wobec po raz kolejny niskich obrotów nie jest przesądzone, że znaczenie czarnej świecy będzie duże. Z drugiej strony w otoczeniu okołorynkowym niewiele się zmieniło. Z wypowiedzi szefa zespołu ekspertów do spraw przyszłorocznego budżetu nie wynika, by Minister Finansów był w dużym błędzie, a rzecz raczej idzie o kwestie interpretacyjne obecnej sytuacji. Czy nazwiemy to kryzysem finansów państwa, czy też nie. Profesor Orłowski przyszłorocznego budżetu nie używa nazyw budżet kryzysowy, ale zaleca radykalne redukcje kosztów. I w ten sposób powróciliśmy do punktu wyjścia, czyli pałeczkę znów ma rząd. Pozostaje czekać na dalsze dyskusje w jego łonie, ale z ostatnich wypowiedzi ministrów nie widać zbytniej żarliwości dla planu ratunkowego Ministerstwa Finansów. Zatem jest coraz bardziej prawdopodobne, że ostateczne rozstrzygnięcia w tej sprawie odsuną się w czasie.
Dlatego kwestie budżetowe mogą ustąpić pola wydarzeniom na zagranicznych giełdach, gdzie sytuacja nadal jest niepewna. Co prawda wczorajsze sesje w USA nie zanegowały pozytywnego wrażenia piątkowych wzrostów, ale trudno po jednym dużym wzroście mówić o sygnałach kupna i dużych nadziejach na trwalszą poprawę koniunktury. DAX próbował wczoraj powrócić powyżej marcowego dna, ale nie zakończyło się to sukcesem.
Od strony technicznej ważnym poziomem dla WIG20 jest 1118 pkt., czyli dopiero co pokonany opór. Utrzymanie na zamknięciu indeksu powyżej tej wartości będzie niewątpliwie przedłużało szansę na podtrzymanie lepszych nastrojów na rynku. Przekroczenie 1135 pkt., czyli połowy wczorajszej świecy zneutralizuje jest negatywny wpływ na rynek.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu