Sesja poniedziałkowa pod kilkoma względami zapowiadała się na przełomową. Miała wyjaśnić, czy obserwowane od tygodnia ożywienie jest częścią większej korekty wzrostowej w głównym spadkowym trendzie, czy też jedynie incydentem spowodowanym cofnięciem się podaży. Pierwsze odczucia są negatywne i należy poważnie brać pod uwagę wystąpienie tej drugiej ewentualności. Przed tygodniem wspominałem o wzroście w rejon górnej linii wachlarza, tj. 12 830 pkt. Na otwarciu sesji WIG zwyżkował do tej wartości, niestety, luka bessy w okolicach 12 800 pkt. okazała się bardzo silnym oporem i na wykresie powstała pokaźnych rozmiarów czarna świeca. W skali mikro (5-sesyjnego impulsu) świeca ta wraz z poprzedzającym ją białym korpusem tworzy zasłonę ciemnej chmury, a wiec formację ostrzegającą przed powstaniem lokalnego szczytu. Zważywszy że w piątek WIG po raz pierwszy od kilku tygodni pokonał EMA-15 (12 545 pkt.), ewentualny powrót poniżej niej należy potraktować jako sygnał ewakuacji z rynku. Na zbliżonym poziomie znajduje się również środek piątkowej świecy, zatem sygnał sprzedaży byłby szczególnie silny. Skromne nadzieje na utrzymanie wsparcia wiążę ze spadkiem obrotów. Ze strony oscylatorów nadchodzą jednak ostrzegawcze sygnały, jak inaczej bowiem zinterpretować wyraźne odbicie RSI i ROC(21) od poziomów równowagi.