Zbigniew Zalewski, przewodniczący rady nadzorczej Espebepe i dyrektor szczecińskiego ZUS, zniecierpliwiony rosnącymi zaległościami spółki z tytułu składek, zapowiedział, że prawdopodobnie we wrześniu zostanie złożony wniosek o jej upadłość. Czy zatem budowlaną spółkę, której nie pokryte straty z lat ubiegłych wynoszą 88,6 mln zł, kapitały własne mają ujemną wartość (-59,93 mln zł), strata po I półroczu wynosi 7,5 mln zł,

a zobowiązania przekroczyły 60,4 mln zł, można jeszcze uratować? Po raz pierwszy na krawędzi bankructwa szczecińskie Espebepe znalazło się w połowie 1997 roku, gdy długi przekroczyły 70 mln zł. Największym wierzycielem przedsiębiorstwa był wówczas Pomorski Bank Kredytowy (około 11 mln zł). I to właśnie z przedstawicielami banku najdłużej trwały negocjacje na temat kształtu postępowania układowego.

MICHAŁ NOWACKI

Więcej w dzisiejszym PARKIECIE