Wtorkowa sesja przyniosła spadek WIG20 Futures o 9 punktów. Wolumen obrotu na wszystkich seriach wyniósł 14 065 sztuk.Już po poniedziałkowej sesji można było dojść do wniosku, że niedźwiedzie powoli przejmują kontrolę nad rynkiem. Kolejna sesja zdaje się potwierdzać te przypuszczenia. Otwarcie nastąpiło poniżej ostatniego zamknięcia, co wskazywało na słabość rynku terminowego. Korekta wzrostowa, z jaką mieliśmy do czynienia w pierwszej połowie sesji była dość słaba jak na skalę spadku i wzniosła rynek zaledwie do 1100 punktów.Tydzień temu spodziewałem się kontynuacji spadków i przyznaję, że skala zwyżki i czas jej trwania zaskoczyły mnie. Tak silna korekta wzrostowa niewątpliwie jest istotnym sygnałem dla misiów, że istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś silniejszego odreagowania bessy już teraz. Wątpliwe jest jednak, iż pojawi się ono bez testowania lokalnego minimum w okolicach 1050 punktów. Od tego testu będzie zależeć dalszy rozwój koniunktury. Przebicie tego poziomu to kontynuacja tendencji spadkowej, natomiast wyhamowanie zniżki oznaczałoby pewien potencjał strony popytowej.Zachowanie wskaźników technicznych opartych na danych dziennych może być trochę mylące. Trend spadkowy, z którym mamy już od dłuższego czasu do czynienia, nie jest bowiem zbyt dynamiczny, co oczywiście wpływa na zachowanie oscylatorów, poprawiając ich obraz. Już kilkakrotnie w ciągu ostatnich tygodni powstawały na nich pozytywne sygnały, które dla byków kończyły się porażką. Dodatkowym ?plusem? dla strony popytowej jest teraz jednak utrzymująca się już od kilku sesji ujemna baza, co w przeszłości na naszym rynku oznaczało powszechny błąd pesymistycznie nastawionych graczy w kwestii przyszłego rozwoju sytuacji. Z powodu braku wyraźnego trendu skłaniałbym się raczej ku krótkoterminowej grze. Sygnałów dla graczy średnioterminowych brak.