Podpis elektroniczny
Szefowie TFI nie spodziewają się, by wprowadzenie podpisu elektronicznego zwiększyło popyt na fundusze inwestycyjne. Najważniejszym ułatwieniem będzie możliwość otwarcia rejestru ?kliknięciem myszką?, bez konieczności udawania się na pocztę czy do POK-u.
W przypadku każdego kolejnego zlecenia nabycia jednostek już teraz ? w trzech TFI, które oferują obsługę internetową ? można całą operację przeprowadzić w sieci, pod warunkiem, że inwestor jest jednocześnie klientem banku internetowego.Art. 7 znowelizowanej ustawy Prawo bankowe zezwala bankom na wykorzystanie podpisu elektronicznego w transakcjach z klientami. ? Jest to przepis bardzo ogólny, który nie określa zasad posługiwania się tego typu podpisem, stanowi jednak podstawę funkcjonowania banków internetowych ? wyjaśnia Marek Świerczyński z kancelarii Traple, Konarski, Podrecki. Kontrahenci mogą również zawrzeć ze sobą umowę o posługiwaniu się podpisem elektronicznym, ale z prawnego punktu widzenia nie jest to uważane za spełnienie wymogu formy pisemnej. Ma to szczególne znaczenie w przypadku transakcji na kwotę przekraczającą 2 tys. zł, w odniesieniu do których obowiązek zachowania formy pisemnej nakłada kodeks cywilny. ? Umowa taka jest ważna, jednak w przypadku ewentualnego sporu sądowego udowodnienie faktu jej zawarcia jest bardzo trudne. Obecnie strony nie mogą się też umówić, że użycie podpisu elektronicznego zastępuje podpis własnoręczny ? mówi Marek Świerczyński. ? Brak regulacji prawnych, dotyczących podpisu elektronicznego, powoduje, że zawarcie umowy prowadzenia rachunku z bankiem internetowym pociąga za sobą konieczność przesłania dokumentów w formie pisemnej ? dodaje.Pierwsza transakcja na piśmieDokonywanie wszelkich operacji na rachunku bankowym możliwe jest poprzez ?kliknięcie myszką?. Na podobnych zasadach opiera się sprzedaż przez internet jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych. Do otwarcia rejestru, czyli do zakupu pierwszej jednostki, konieczne jest zachowanie formy pisemnej. Klient może, korzystając ze strony internetowej danego TFI, wydrukować wniosek, który następnie musi przesłać pocztą do towarzystwa. Zostaje mu wówczas przyznany numer PIN, za pomocą którego może dokonywać kolejnych operacji nabycia i umorzenia jednostek uczestnictwa. Jeśli jednak chce otworzyć następny rejestr, czyli kupić jednostki nowego funduszu, musi ponownie przesłać podpisany własnoręcznie wniosek (PIN pozostaje ten sam). Nie jest to wymagane tylko w przypadku zamiany jednostek uczestnictwa w jednym funduszu na inny.Co można kupić w sieciInternetową obsługę rachunków oferują w tej chwili tylko trzy z 18 towarzystw: Invesco TFI, GTFI i Kapitał Handlowy TFI. We wrześniu dołączy do nich SEB TFI. Invesco i GTFI robią to przez portal efund.pl, należący do spółki Obsługa Funduszy Inwestycyjnych (OFI), mającej status agenta transferowego, a TFI Banku Handlowego ? za pośrednictwem własnego serwisu NetKapitał (obsługiwany jest również przez OFI). Ofertę funduszy można też znaleźć na stronach innych portali, ale inwestor, który zechce dokonać rejestru (dot. to Invesco TFI i GTFI) zastanie automatycznie ?przerzucony? do efund.pl (ma zgodę KPWiG na sprzedaż jednostek).Najpierw pieniądze, potem jednostkiZa pośrednictwem internetu można też prześledzić dane historyczne danego funduszu, sprawdzić stan rachunku oraz nabywać (pod warunkiem, że ma się już otwarty rejestr) i umarzać jednostki uczestnictwa. Swego rodzaju ?wąskim gardłem? jest tu przelew bankowy ? dopóki pieniądze nie wpłyną na rachunek funduszu, transakcja nie zostanie zawarta. Jeśli inwestor ma rachunek w banku internetowym, to w ciągu kilku sekund, nie ruszając się z miejsca, może złożyć zlecenie przelewu. Równie szybko składa zlecenie zakupu jednostek. Jednak to, kiedy stanie się ich faktycznym posiadaczem, będzie zależeć od tego, kiedy przelew zostanie zrealizowany. Poza tym w przypadku zakupu kolejnych jednostek nie jest konieczne składanie zleceń zakupu, ale wystarczy dokonać samego przelewu środków na rachunek funduszu.Na efekty trzeba poczekaćUmożliwiając zakup jednostek przez internet, przedstawiciele TFI liczyli na wzrost zainteresowania funduszami. Nie chcą otwarcie mówić, jak duży jest udział tego kanału dystrybucji w całkowitej sprzedaży. Nieoficjalnie mówi się o kilku procentach. Z sondy przeprowadzonej przez PARKIET wynika ponadto, że towarzystwa nie spodziewają się znacznego ożywienia na rynku w związku z wprowadzeniem w Polsce podpisu elektronicznego. Ustawa regulująca tę kwestię została 27 lipca przyjęta przez Sejm. Musi ją jeszcze zatwierdzić Senat i podpisać prezydent. W życie wejdzie po sześciu miesiącach od dnia opublikowania.? Wprowadzenie podpisu elektronicznego tak naprawdę niewiele zmieni. Spodziewamy się wzrostu liczby klientów, którzy będą przez internet otwierać rejestry, gdyż ta czynność stanie się zdecydowanie prostsza ? mówi Anna Filipowska z Union Investment TFI, które na razie nie oferuje obsługi internetowej. ? Nie liczymy jednak na istotny wzrost ani liczby klientów, ani wartości aktywów ? dodaje. Bez entuzjazmu do konsekwencji wprowadzenia podpisu elektronicznego odnosi się też Jacek Grodecki, wiceprezes GTFI, prowadzącego już sprzedaż jednostek w sieci. ? Choć będzie to jedno z ważniejszych ułatwień w obsłudze rachunku, to zakup oprogramowania niezbędnego do korzystania z podpisu elektronicznego będzie wiązał się z dodatkowymi kosztami. Dlatego część klientów nadal będzie przesyłać wypełnione formularze pocztą ? mówi Jacek Grodecki.Według Renaty Paleń, rzecznika prasowego TP Internet, za certyfikat średniego poziomu zabezpieczenia na karcie mikroprocesorowej zapłacimy ok. 200?250 zł rocznie. Zbigniew Gołaszewski, kierownik ds. operacyjnych Invesco TFI, podkreśla z kolei, że mimo wprowadzenia podpisu elektronicznego, nadal konieczne będzie oczekiwanie, aż środki klienta znajdą się na rachunku funduszu. Przedstawiciele TFI zwracają też uwagę na bardzo niski poziom dostępu Polaków do internetu. Samo wprowadzenie podpisu elektronicznego niewiele zmieni.Polowanie na klientaZ informacji PARKIETU wynika, że towarzystwa nie prowadzą specjalnych badań marketingowych, mających pokazać, czy tzw. przeciętny polski internauta to dobry adresat oferty funduszy. Przedstawiciele TFI polegają tu raczej na swojej intuicji. ? Obserwujemy ruch na naszych stronach internetowych oraz wyniki konkurencji, która uruchomiła już sprzedaż jednostek w sieci i na tej podstawie budujemy nasze prognozy ? mówi Cezary Burzyński, wiceprezes PKO/CS. Według Krzysztofa Lewandowskiego z Pioneer Pekao TFI, przeciętny polski internauta to potencjalny klient banku internetowego. ? Z funduszami jest inaczej. Spodziewamy się, że z obsługi internetowej naszych produktów korzystać będą osoby dobrze zorientowane w rynku usług finansowych, które nie mają czasu chodzić do biura maklerskiego czy banku. A to nie pokrywa się z profilem typowego internauty ? mówi Krzysztof Lewandowski.Zdaniem Grzegorza Świetlika, prezesa CA IB TFI, internet nie pomoże w dotarciu do klienta, który wprawdzie dysponuje wolnymi środkami pieniężnymi, ale nie ma dostatecznej wiedzy o rynku funduszy inwestycyjnych. ? Taka osoba jest potencjalnym klientem funduszu, a z reguły nie ma dostępu do internetu ? mówi Grzegorz Świetlik. ? W odniesieniu do takich klientów nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu ze sprzedawcą, który może szczegółowo przedstawić dany produkt ? twierdzi Cezary Burzyński z PKO/CS TFI, który spodziewa się, że wprowadzenie podpisu elektronicznego i uruchomienie sprzedaży jednostek w sieci zaowocuje wzrostem aktywów dopiero po dwóch latach od wprowadzenia podpisu elektronicznego. Leszek Jedlecki, wiceprezes ING BSK TFI, szacuje, że sprzedaż przez internet będzie rosła o ok. 5% rocznie.Z wprowadzeniem podpisu elektronicznego wiąże się też zwiększenie bezpieczeństwa zawierania transakcji w sieci. Ma to szczególne znaczenie w przypadku transakcji kartą kredytową. Towarzystwa nie dopuszczają na razie takiej formy płatności. Nie zanosi się też, aby dopuściły ją tuż po wprowadzeniu podpisu elektronicznego.