Złoty nieznacznie zyskał na wartości. W Polsce, podobnie jak na całym świecie,rynki finansowe były sparaliżowane. Dealerzy powstrzymywali się przed spekulacją.
Na otwarciu złoty był w stosunku do dolara i euro na poziomie zbliżonym do zamknięcia z poprzedniego dnia. Inwestorzy obawiali się, że nerwowa atmosfera na rynkach może spowodować większy odpływ kapitału z rynków wschodzących. Kurs złotego do dolara wynosił 4,2540, a do euro 3,8625.Przypomnijmy, że na wtorkowym zamknięciu złoty spadł o 0,8% do dolara i 2% do euro. Dolara wyceniano wówczas na 4,2475, a euro na 3,8647. We wtorek pod koniec dnia złoty, podobnie jak inne waluty rynków rozwijających się, zaczął tracić na wartości po informacjach o tragedii w USA. Zdaniem Philipa Poole'a, ekonomisty z ING Barings, sytuacja ta może spowodować ucieczkę kapitału z rynków wschodzących.Wczoraj na sesji międzybankowej NBP ustalił kurs złotego do dolara na 4,2468 oraz na 3,8393 do euro. We wtorek waluty te na fixingu kosztowały odpowiednio 4,2165 oraz 3,7851. Po południu Krzysztof Majczuk, dyrektor departamentu operacji zagranicznych NBP, poinformował, że Fed zwrócił się do NBP, jako do jednego ze swoich klientów, o graniczenie operacji dolarowych do niezbędnego minimum.Według dealerów, handel na rynku walutowym praktycznie zamarł. ? Postanowiliśmy nie spekulować na walutach. Nikt do nikogo nie dzwoni. Dokonujemy jedynie transakcji zleconych przez klientów ? powiedział PARKIETOWI jeden z dealerów. Brak płynności odczuwano również na rynku papierów skarbowych. Około godz. 16 dolara wyceniano na 4,2400, a euro na 3,8450 złotego.W środę w Tokio dolar kosztował 118,76/118,81 jena. Przed atakiem amerykańska waluta kosztowała 121,90 jena. Obroty były bardzo niskie. Japońscy dealerzy twierdzili, że rynek był sparaliżowany po ataku terrorystów na WTC, w którym swoje siedziby miało wiele dużych instytucji finansowych. Na sesji w USA dolar nie podlegał większym wahaniom, obroty były niewielkie. Dealerzy powstrzymywali się przed zawieraniem transakcji. Amerykańska waluta wahała się blisko poziomu 119,34/119,44 jena. Euro wyceniano na 0,9097/0,9002 dolara. Wcześniej kurs europejskiej waluty wzrósł do 0,9170 dolara.Na sesji europejskiej kurs dolara wzrósł o ponad 1% wobec euro po 2-proc. spadku we wtorek po południu. Po południu euro kosztowało 0,9060 dolara. Również w Europie obroty na rynku były niskie. Fed, podobnie jak w Polsce, zwrócił się do innych banków centralnych z prośbą o ograniczenie handlu dolarami, aby powstrzymać zamieszanie na rynkach walutowych. Natomiast Wim Duisenberg, prezes Europejskiego Banku Centralnego, powiedział wczoraj, że bank jest gotów wspierać normalne funkcjonowanie rynków finansowych. Podobne sygnały napływały od innych banków centralnych.Dealerzy spodziewają się, że przez następne kilka dni banki centralne będą bardzo aktywne na rynku, zapewniając płynność i ograniczając nadmierne wahania kursów. Pojawiły się również spekulacje, że Fed zamierza ogłosić nadzwyczajną obniżkę stóp procentowych, tak jak to się stało po krachu na Wall Street w 1987 roku.