Gwałtowny wzrost obrotu opcjami put przed zamachem

Coraz szersze kręgi zatacza śledztwo, mające na celu wyjaśnienie, czy terroryści stojący za wtorkowymi zamachami w Stanach Zjednoczonych wykorzystali wiedzę o mającym nastąpić ataku, aby dokonać zyskownych operacji na giełdach.

Władze nadzorujące rynki finansowe w USA, Niemczech i Japonii badają przede wszystkim wzmożony obrót przed zamachem opcjami typu put dotyczącymi m.in. akcji takich spółek, jak UAL Corp. i AMR Corp., Merrill Lynch, Morgan Stanley czy Munich Re. Administracja prezydenta Busha i Kongres USA już zapowiadają podjęcie prac nad wprowadzeniem przepisów, które mają zapobiec w przyszłości ?praniu pieniędzy? na giełdach.Opcja typu put (czyli inaczej opcja sprzedaży), to instrument dający jej posiadaczowi prawo sprzedaży akcji, towarów lub innych instrumentów finansowych po uzgodnionej cenie i w określonym czasie, a dokonywana jest ona w oczekiwaniu na spadek cen. Według danych agencji Bloomberga, tuż przed dramatycznymi wydarzeniami w Nowym Jorku i Waszyngtonie, w USA widoczny był wzmożony obrót tymi instrumentami dotyczącymi akcji m.in. UAL Corp. (właściciel linii lotniczych United Airlines), AMR Corp. (American Airlines) oraz banków inwestycyjnych Morgan Stanley Dean Witter i Merrill Lynch. Każda z tych spółek boleśnie odczuła atak terrorystyczny, zważywszy na fakt, że właśnie samoloty tych dwóch linii użyte zostały do samobójczych ataków na gmachy WTC i Pentagon, zaś Morgan Stanley i Merrill Lynch miały swoje biura w budynkach WTC i w ich bezpośrednim sąsiedztwie.Dzień przed zamachem (10 września) właściciela zmieniło aż 1535 kontraktów, które dawały inwestorom opcję sprzedaży akcji AMR Corp. w przypadku, gdy ich cena giełdowa spadnie poniżej 30 USD. Obrót tymi kontraktami był więc pięciokrotnie większy niż wcześniej. Inwestorzy, którzy zrealizowali te kontrakty, zarobili 1,6 mln USD. W przypadku UAL Corp. trzy dni przed zamachem właściciela zmieniło aż 2000 kontraktów, wartych teraz 2,4 mln USD, podczas gdy wcześniej dziennie obracano średnio tylko 27 kontraktami. Zaobserwowano też 27-krotną zwyżkę obrotów podobnymi instrumentami dotyczącymi akcji Morgan Stanley i 12-krotną w przypadku walorów Merrill Lynch. Wzmożony obrót kontraktami futures na akcje zanotowano także w przypadku takich spółek, jak Citigroup (jej jednostka ubezpieczeniowa Travelers obsługiwała wiele biur w WTC), bank inwestycyjny Bear Stearns i największy broker ubezpieczeniowy Marsh & McLennan (obie te instytucje miały duże biura w zniszczonych budynkach).Podobne śledztwo jak w USA wszczęły też władze finansowe w Niemczech, gdzie podejrzany wydał się przede wszystkim gwałtowny wzrost obrotów walorami towarzystwa reasekuracyjnego Munich Re podczas kilku sesji poprzedzających zamach w USA. Jednak na razie ? według rzecznika Deutsche Börse Franka Hartmanna ? nie znaleziono żadnych konkretnych dowodów. W Japonii z kolei uważnie bada się fakt, dlaczego na giełdzie w Osace podczas sesji 10 września właściciela zmieniło aż 8826 kontraktów futures na indeks Nikkei 225, choć średni dzienny obrót w poprzednim tygodniu wynosił 1151 sztuk. Władze w Hongkongu zapowiadają natomiast zbadanie kont w miejscowych bankach, podejrzewając, że mogą tam być otwarte rachunki organizacji Osamy bin Ladena.? Pociągnięcie kogoś do odpowiedzialności w tej sprawie będzie jednak bardzo trudne, ponieważ ciężko będzie udowodnić wykorzystanie poufnych wiadomości. Nie zapominajmy, że właśnie takie wykorzystywanie kontraktów futures to podstawa działalności funduszy hedgingowych ? twierdzi, cytowany przez Bloomberga, Alan Thompson, wiceprezes firmy zajmującej się zarządzaniem ryzykiem Stern Stewart Pte. Ltd. z Singapuru. Być może władze nadzorujące rynki finansowe na świecie będą miały więcej uprawnień przy badaniu takich spraw w przyszłości. Administracja prezydenta Busha i Kongres USA już zapowiadają zaostrzenie przepisów dotyczących ?prania pieniędzy? na giełdach.

Ł.K., Bloomberg