Szwajcarski przewoźnik oczekuje też pomocy od rządu

Stojący na krawędzi bankructwa szwajcarski narodowy przewoźnik lotniczy ? Swissair, otrzymał wczoraj od największych miejscowych banków ? UBS i Credit Suisse ? pożyczkę w wysokości 1 mld franków szwajcarskich (617 mln USD). Kwota ta wystarczy jednak ? zdaniem analityków ? tylko na realizację bieżących zobowiązań spółki. Jest to zaś za mało, aby myśleć o redukcji gigantycznego zadłużenia firmy, sięgającego już 17 mld franków. Cała nadzieja w rządzie szwajcarskim, który wczoraj wieczorem na nadzwyczajnym posiedzeniu dyskutował nad możliwością pomocy dla tej firmy.Kwota 1 miliarda franków pozwoli Swissair podtrzymać zapowiedziane na najbliższy czas loty, a także umożliwi zrealizowanie planowanej wpłaty w wysokości 200 mln franków na konto jednego z partnerów firmy ? belgijskich linii lotniczych Sabena, które również stoją na krawędzie bankructwa (od kilku dni strajkują piloci tego przewoźnika). Swissair na mocy umowy miał przelać pieniądze na konto Sabeny najpóźniej do wczoraj. Analitycy ostrzegają jednak, że pomoc ze strony dwóch największych szwajcarskich banków nie wystarczy na długo. ? Kwota 1 mld franków to zdecydowanie za mało, aby rozwiązać ogromne problemy Swissair. Zarząd firmy musi zrobić jakieś posunięcie na znacznie większą skalę, a na razie nie widzę takiego rozwiązania ? powiedziała Bloombergowi Paola Orler, analityk z Banca del Gottardo w Zurychu, dodając, że jedynym ratunkiem wydaję się więc pomoc ze strony państwa.W miniony weekend Mario Corti, dyrektor generalny Swissair, zaapelował do szwajcarskiego rządu, który posiada mniejszościowy pakiet akcji spółki, o pomoc finansową, w przeciwnym razie bowiem spółka będzie musiała ogłosić upadłość i wstrzymać loty ze względu na brak pieniędzy na paliwo. Ostrzegł też, że nie może zagwarantować, czy pracownicy otrzymają pensje za październik.Kłopoty finansowe Swissair, które spotęgował jeszcze kryzys w branży lotniczej po zamachu terrorystycznym na USA 11 września, wiążą się przede wszystkim z nieudaną ekspansją spółki, realizowaną jeszcze przez poprzedni zarząd. Swissair wydał aż 16 mld franków na budowę nieudanego sojuszu linii lotniczych Qualiflyer. Ze względu na negocjacje z bankami w sprawie pomocy finansowej w poniedziałek notowania Swissair na giełdzie w Zurychu zostały zawieszone. Jednak tylko od dramatycznego 11 września, gdy zaatakowane zostały Stany Zjednoczone, wartość rynkowa spółki obniżyła się prawie o połowę.Jeśli doszłoby do ogłoszenia bankructwa, wówczas planuje się, aby część najbardziej rentownych aktywów otrzymały największe europejskiej linie regionalne ? szwajcarskie Crossair, których większościowym udziałowcem (70% akcji) jest właśnie Swissair. Nie wiadomo natomiast, jaki byłby los innych partnerów szwajcarskiego przewoźnika, wchodzących w skład Qualiflyer, wśród których znajdują się też polskie linie LOT (Szwajcarzy mają 37,6% akcji).Wczoraj na nadzwyczajnym posiedzeniu miał się zebrać rząd szwajcarski, by przedyskutować ewentualną pomoc dla narodowego przewoźnika. Do czasu zamknięcia tego wydania PARKIETU wyniki tego posiedzenia, które zostało przełożone na wieczór, nie były jednak znane.

ŁUKASZ KORYCKI, Bloomberg