Faksem z Gdańska
Są dwa polityczne warunki wybrnięcia z aktualnych kłopotów gospodarczych Polski. Pierwszy z nich to silny mandat rządzących. Drugi to wykorzystanie tego mandatu dla realizacji właściwego ?policy mix?: połączenia dyscypliny makroekonomicznej z ostrymi bodźcami dla drobnej przedsiębiorczości i ze swobodą rynku pracy.
Jak wiadomo, ostatnie wybory nas do tego nie przybliżyły. Ale sprawa nie jest beznadziejna. Zwycięskie SLD-UP nie ma wprawdzie większości w Sejmie, ale nikt jeszcze w krótkiej historii polskiej demokracji nie zdobył tak silnego poparcia. Zdyscyplinowane 213 głosów jest więcej warte, aniżeli krucha większość rządu Suchockiej i zupełnie iluzoryczne zaplecze parlamentarne rządu Buzka. Do tego dochodzi przygniatająca przewaga w Senacie i dobra współpraca z prezydentem. Zatem Leszek Miller ma silne karty w ręku, a obecne biadolenie wygląda mi na celowe dramatyzowanie sytuacji, czyli zbieranie okoliczności łagodzących i usprawiedliwień dla przyszłego rządu.Gorzej wygląda sprawa z wyborem strategii gospodarczej na najbliższe lata. Co tu dużo gadać ? Polska w obecnym stanie rzeczy potrzebuje prawicowej polityki lub lewicy, która będzie realizowała prawicowy program. Oto paradoks polskiej ekonomii i demokracji.Polityka rozbudziła roszczenia i socjalne nadzieje ponad stan, stawiając zwycięską lewicę wobec konieczności zanegowania własnych obietnic i zawiedzenia społecznych oczekiwań. Strażnikiem tych pobożnych życzeń w parlamencie będzie szeroka paleta populistów chłopskich i prawicowych. Można sobie oczywiście wyobrazić scenariusz pójścia po linii owych pragnień, ale byłaby to krótka radość i niechybna finansowa katastrofa.Lewica realizująca pożądany, liberalny program oszczędności i restrukturyzacji to nie jest teoretyczny wymysł. To się dzisiaj zdarza w Europie Zachodniej ? weźmy choćby przykłady Niemiec i Anglii. Problem polega na tym, że jak dotąd, program SLD (zwłaszcza z UP u boku) sytuował się na lewo od europejskiej socjaldemokracji. Za dużo w nim państwowego interwencjonizmu, socjalnych obietnic, zamiłowania do kapitalizmu państwowego i obrony rygorów kodeksu pracy, jak na współczesną, europejską normę.Obecnie trwa, w obozie zwycięzców, pospieszna próba nawiązania kontaktu z rzeczywistością, czyli wyjścia poza wyborcze slogany. Dotyczy przede wszystkim pilnych założeń budżetowych. Ale czeka już ustawodawstwo pracy i program zmian strukturalnych, od hutnictwa po małą przedsiębiorczość. Jak szybko rzeczywistość wymusi nielewicowe korekty w programie lewicy?Marek Belka, jako ewentualny sternik gospodarki, byłby niewątpliwie akuszerem tego procesu. Wtedy wyjście na prostą sensownej polityki gospodarczej będzie wymagać sprawnej komunikacji ze zdziwionym społeczeństwem oraz stałej konfrontacji z populistyczną opozycją w Sejmie ? na szczęście, to nie więcej niż 150 głosów...