Amerykanie przyzwyczajeni do otrzymywania wysokich premii bożonarodzeniowych będą w tym roku szczęśliwi, jeżeli sylwestra nie powitają jako bezrobotni. Masowe zwolnienia odbierane są coraz częściej jako szczególny rodzaj kapitulacji przed terrorystami.W październiku zarządy amerykańskich firm podejmują decyzje o wysokości bożonarodzeniowych premii. Od wielu lat właśnie one stanowiły poważną część rocznych dochodów szczególnie osób zatrudnionych na stanowiskach menedżerskich. Tymczasem z wielu sektorów gospodarki docierają informacje, że premie będą poważnie uszczuplone albo w ogóle nie zostaną wypłacone. Linie lotnicze Delta, firma AMR ? właściciel American Airlines, Ford, Siebel Systems już poinformowały, że zatrudniona w nich kadra kierownicza nie znajdzie suto wypchanych kopert pod korporacyjną choinką. Starając się o uśmierzenie odruchów buntu wśród pracowników Thomas Siebel, prezes i założyciel Siebel Systems, poinformował już, że zamiast miliona dolarów należnej mu w tym roku pensji zadowoli się... jednym dolarem. W prasie pojawiają się komentarze, że bieżący rok może być pierwszym od bardzo dawna, który Amerykanie będą zmuszeni przeżyć wyłącznie za ?gołą? pensję, bez zwyczajowej premii bożonarodzeniowej.Również ludzie z Wall Street otrzymają najniższe premie od 1995 roku. Będzie to dla nich dotkliwe, ponieważ premie właśnie mogą stanowić nawet 90% rocznych dochodów analityków oraz specjalistów zajmujących się oferowaniem przedsiębiorstw. W porównaniu z ubiegłym rokiem wielu z nich ma pełne prawo spodziewać się dochodów zmniejszonych o 50 i więcej procent. O znacznym uszczupleniu premii bożonarodzeniowych poinformowały już m.in. zarządy Goldman Sachs, Lehman Brothers, Morgan Stanley.
Jarosław Armatys(Nowy Jork)