Japończycy wolą teraz spędzać urlopy w kraju, dzięki czemu dwie tamtejsze linie lotnicze ? All Nippon Airways i Japan Air System (drugi i trzeci co do wielkości tamtejszy przewoźnik) mają więcej pasażerów w ruchu lokalnym, co pomaga im zrekompensować spadek popytu na połączenia zagraniczne.All Nippon, który 70% przychodów generuje z linii lokalnych, przewiózł na nich we wrześniu o 3% więcej pasażerów niż przed rokiem. Liczba pasażerów krajowych połączeń Japan Air System, też głównie lokalnego przewoźnika, wzrosła we wrześniu o 8,8%.?Krajowy popyt ?na pewno poprawi płynność finansową? japońskich linii? ? powiedział agencji Bloomberg analityk UBS Warburg Timothy Ross. Ale jednocześnie stale rosnące koszty operacyjne tamtejszych przewoźników, w tym koszty paliwa i opłaty lotniskowe, ograniczą zyski obu lokalnych linii. Spadek popytu na międzynarodowe podróże lotnicze po terrorystycznym ataku na USA zmusił wielu światowych przewoźników do zmniejszenia liczby lotów, by ograniczyć straty. To że Japończycy wolą teraz podróżować po kraju, pomogło tamtejszym liniom łatwiej poradzić sobie z załamaniem na rynku zagranicznym niż ich konkurentom, takim jak Singapore Airlines czy Hongkong Cathay Pacific Airways, których zyski zależą wyłącznie od podróży międzynarodowych, bo Hongkong i Singapur są za małe, by latać po nich samolotami.Akcje All Nippon spadły o 1,9%, Japan Air System o 0,8%, a największego azjatyckiego przewoźnika Japan Airlines o 4,9%. Z krajowych połączeń pochodzi ok. 30% przychodów tej firmy. ? Nie odnotowaliśmy żadnego spadku popytu na bilety krajowe, aczkolwiek było mniej chętnych na loty na Okinawę, gdzie mieszczą się amerykańskie bazy wojskowe ? powiedział rzecznik Japan Airlines Yuji Fujita. Wczoraj linie te zmniejszyły o 24% liczbę lotów nad Pacyfikiem, aby zmniejszyć straty.W tym roku linie lotnicze stracą ok. 7 mld USD na międzynarodowych połączeniach. Przed 11 września International Air Transport Association (IATA), w skład którego wchodzi 266 przewoźników, szacowało tegoroczne straty na 2,5 mld USD.
J.B., Bloomberg