Wydarzenia na warszawskim rynku zupełnie zaskoczyły inwestorów zagranicznych. Teraz zarządzający funduszami uważnie przyglądają się polskim spółkom i czekają na coroczną prezentację,jaką w dniach 23 i 24 października przedstawi ING Barings. Zdaniem specjalistów, to sektor bankowy ma największe szanse na przyciągnięcie zagranicznego kapitału inwestycyjnego.

Zagraniczne instytucje zaczynają się uważnie przyglądać polskim firmom. Przedstawiciel ING Barings potwierdził, że zagraniczni inwestorzy są bardzo zainteresowani inwestycjami na GPW ? przede wszystkim spółkami dużymi i płynnymi. Na road show pod koniec października zaprezentują się między innymi KGHM, PKN ORLEN, wszystkie większe banki oraz Prokom.? Obecnie najciekawiej wyglądają banki. Cały sektor posiada jeszcze znaczny potencjał wzrostowy ? powiedział Grzegorz Stulgis, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.Warto jednak pamiętać, że zarządzający funduszami kierują się zazwyczaj zasadą top-down, co oznacza, że najpierw oceniają gospodarkę i makroekonomię, i dopiero później decydują się na kupno akcji. Nie jest to kupno poszczególnych walorów, ale raczej kupowanie całego rynku. Oczywiście, inwestują oni tylko w najbardziej płynne spółki. A trzeba przypomnieć, że jedyną branżą, posiadającą więcej niż dwie firmy z minimalnym wymaganym przez zagranicznych inwestorów free-float, jest sektor bankowy. Zdaniem fachowców, kapitał kierowany na GPW może pochodzić z wycofywanych inwestycji w spółki rosyjskie.? Drobna realokacja aktywów Rosji do Polski jest możliwa, natomiast nie zapominajmy, że fundamenty gospodarki rosyjskiej są nadal lepsze od polskiej. Jeżeli fundusze emerging markets zdecydują się na przesunięcie części środków z Moskwy do Warszawy, to należy spodziewać się raczej stałego strumyczka, a nie nagłej powodzi ? uważa Marcin Mróz, starszy ekonomista Société Générale.Walka funduszy?W tym tygodniu mieliśmy gwałtowne wzrosty na GPW, silny popyt na akcje i 15-proc. wzrost głównego indeksu. Hossa? A może coś innego? Zdaniem specjalistów, obecna fala wzrostowa to efekt między innymi walki konkurencyjnych funduszy emerytalnych. Przykładem jest CU i AIG. Według informacji PARKIETU, sygnał wzrostowy obecnego trendu dał CU ? oczywiście, reszta funduszy poszła za największym polskim OFE. Niestety, niektórzy obudzili się za późno ? między innymi AIG. Jakie będą tego konsekwencje? Zdaniem fachowców AIG jest już właściwie skazany na dopłatę, stopa zwrotu, jaką pokaże po czwartym kwartale, będzie bowiem niższa od wymaganej.Obecne potyczki na parkiecie to walka na własnym podwórku. Zagranica nie kupuje ? obserwuje, a nawet sprzedaje. To już wkrótce może się zmienić, być może wtedy, kiedy wejdą nowi gracze. Na razie część funduszy, wykorzystując niespodziewaną płynność rynku, pozbywa się resztówek. We wtorek, według nieoficjalnych informacji PARKIETU, 600 tys. akcji Elektrimu pozbył się HSBC, przedwczoraj zaś podobnej wielkości pakiet akcji TP SA sprzedał kolejny zagraniczny inwestor. Walorów pozbywał się też Templeton, który sprzedawał papiery Orbisu i TP SA.Teraz, zdaniem specjalistów, mają miejsce też transakcje crossowe (wewnątrz grupy lub pomiędzy zagranicznymi funduszami).

Michał Śliwiński