Złoty dotarł w poniedziałek do 9,6% powyżej starego parytetu, kurs dolara spadł do poziomu poniżej 4,10 zł. Wspólna waluta umocniła się w piątek wieczorem w związku z doniesieniami o kolejnych zarażeniach w USA. W poniedziałek doszło jednak do korekty.
Zaczynaliśmy z 8,8%. Dolar kosztował 4,115 zł, euro 3,755 zł. Od początku przeważył popyt. Złoty powoli zyskiwał. O 13.00 kurs USD/PLN dotarł do 4,10. Wspólną walutę ceniono wtedy na 3,735 zł, w sumie byliśmy na 9,2%. Jeszcze przed danymi o inflacji osiągnęliśmy 9,3%, kursy wynosiły 4,10 zł i 3,725 zł. Kończyliśmy na 9,6%. Za dolara płacono 4,089 zł, za euro 3,71 zł.Po raz pierwszy od 6 lipca (ostatni dzień przed pamiętną silną przeceną, kiedy w ciągu kilku dni złoty stracił 10% na swojej wartości) zobaczyliśmy w poniedziałek poziom poniżej 4,10 zł za dolara. W pierwszej części dnia do wzrostu wartości polskiej waluty przyczyniły się transakcje związane prawdopodobnie z prywatyzacjami. Po południu, szczególnie po danych o CPI, znowu przeważał popyt na papiery skarbowe (ciąg dalszy optymizmu, który obserwujemy od kilku tygodni). Realnie dotarliśmy do 9,6% powyżej starego parytetu, to wyraźnie wyżej niż maksymalny poziom z zeszłego tygodnia.Inflacja we wrześniu spadła do poziomu 4,3% rok/rok. To bardzo dobra informacja, znowu dane są lepsze niż oczekiwane (średnia prognoz 4,6%). Ponownie największe znaczenie miały ceny żywności. Ich wzrost był wyraźnie mniejszy, niż przed rokiem (0,7%, wobec 1,4%). Trzeba jednak podkreślić, że swoje zrobiły także te czynniki, które są związane z bieżącym funkcjonowaniem gospodarstw domowych. Mniej niż oczekiwano wzrosły ceny odzieży i obuwia czy też np. wyposażenia mieszkań. Wniosek stąd taki, że po pierwsze wciąż nie widać wyraźnego wzrostu popytu wewnętrznego, po drugie, jakiś wpływ na te wyniki miał wzrastający kurs złotego, po wyraźnym spadku z I połowy lipca. Import znowu jest bowiem atrakcyjny.Czy RPP zdecyduje się na zmiany już na przyszłotygodniowym posiedzeniu? Z całą pewnością kolejny wyraźny spadek inflacji jest przesłanką za redukcją stóp. Z drugiej strony, wiąż nie ma nowego budżetu, a przecież właśnie sytuacja w finansach publicznych jest głównym powodem utrzymywania wysokich stóp procentowych. Być może jednak, po zaprzysiężeniu nowego rządu (co może nastąpić już w piątek) RPP wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom i zdecyduje się na niewielki ruch np. o 100 pkt. bazowych (taką sugestię wysunął przyszły nowy premier Leszek Miller). Do kolejnego cięcia, być może większego, mogłoby wtedy dojść po przedstawieniu projektu (jeżeli, oczywiście, byłby on zadowalający dla RPP). Może to nastąpić już w listopadzie.Dolar odrabiał w poniedziałek straty wobec euro, które nastąpiły po informacjach o kolejnych zarażeniach wąglikiem w USA. Inwestorzy obawiali się bowiem, że może chodzić o kolejny atak terrorystyczny. Kończyliśmy na 0,9077.