W porównaniu z zamknięciem ubiegłego tygodnia wartość WIG-u niewiele się zmieniła, jednak jego techniczny obraz pogorszył się. Na wykresie tygodniowym powstała świeca z długim górnym knotem, czyli spadająca gwiazda. Środowy wzrost zakończył się dokładnie na poziomie linii trendu spadkowego, biegnącej na wykresie ze skalą arytmetyczną przez szczyty z marca 2000 r. i lutego 2001 r. Odbicie indeksu od linii trendu z pewnością nie jest pozytywnym sygnałem, ale jednak ma swoje dobre strony. Do tej pory nie tylko nie było dostatecznie przekonywających sygnałów zakończenia bessy, ale nawet trudno było powiedzieć, co mogłoby być takim sygnałem. Od środy mamy linię trendu, która obejmuje całą bessę i jednocześnie biegnie przez trzy punkty zwrotne. Można więc uznać, że jej przełamanie byłoby wiarygodną zapowiedzią poprawy. Sytuacja na wykresie logarytmicznym przedstawia się dość podobnie. Tu też widać linię trendu spadkowego, biegnącą przez trzy szczyty (łącznie z środowym), tyle że rozpoczyna się ona na szczycie z początku lutego.Gwałtowne wahania z ostatnich sesji prawdopodobnie są częścią jakiejś małej formacji wierzchołkowej i zapowiadają lokalne pogłębienie spadków. Z drugiej strony, tak gwałtowny wzrost sugeruje, że po zakończeniu obecnej korekty rynek przynajmniej spróbuje pokonać środowy szczyt.