Nowelizacja nadal możliwa
Rząd zablokował część tegorocznych wydatków budżetu na łączną kwotę 8,5 mld zł. Zamroził także płace wysokich urzędników państwowych. Marek Belka, wicepremier i minister finansów, nadal nie wyklucza nowelizacji tegorocznego budżetu i powiększenia skali deficytu, aby spłacić część zobowiązań państwa, w tym zaległości wobec OFE.
Z opóźnieniem, bo decyzja w sprawie zablokowania wydatków miała zostać podjęta w sobotę, rząd zdecydował o ograniczeniu wydatków tegorocznego budżetu. Zablokował łącznie ok. 8,5 mld zł. Na te wydatki resort finansów już od pewnego czasu przekazywał mniejsze kwoty.? Dokonano kosmetycznych zmian, tak aby blokady minimalizowały niebezpieczeństwo zadłużeń na przyszły rok ? powiedział Marek Belka. ? Zasada jest taka, aby blokady dokonywane były w proporcji 6,4% łącznych budżetów na 2001 rok.Ta blokada to efekt lipcowej nowelizacji budżetu, gdy rząd Jerzego Buzka przyjął mniejsze wpływy (zmniejszono je ze 161 mld zł do niespełna 152,5 mld zł), zwiększył o tę kwotę deficyt budżetowy i zapowiedział, iż w razie dalszego spadku dochodów budżetu dokona blokady wydatków, zaplanowanych na 181,5 mld zł. Odchodzący rząd tego nie zrobił, musiała więc to uczynić nowa Rada Ministrów. W rezultacie tegoroczne wydatki wyniosą 173 mld zł.Ekonomiści są jednak sceptyczni wobec skuteczności blokady wydatków. Nim rząd przyjął odpowiednie rozporządzenie, odbiorcy państwowych pieniędzy mogli zaciągać zobowiązania do wysokości kwot zapisanych w ustawie budżetowej. I analitycy uważają, iż przynajmniej część jednostek zasilanych z budżetu skorzystała z tego prawa. ? Efektywność tych cięć jest pod znakiem zapytania ? powiedział Mateusz Szczurek, ekonomista ING Banku. ? Sądzę, że część dysponentów budżetu skorzystała z możliwości zaciągania zobowiązań i trzeba będzie je spłacić w przyszłym roku.Na dodatek, specjaliści oceniają, iż dochody budżetu będą znacznie niższe niż założone w nowelizacji 152,5 mld zł. Według analityków ING, dochody będą o ok. 10 mld zł niższe, a więc cięcie o 8,5 mld zł może być niewystarczające. Jednak wicepremier M. Belka wykluczył dalsze cięcia wydatków.Rząd zamroził też na co najmniej rok płace w budżetówce, w tym wynagrodzenia wysokich urzędników państwowych (tzw. R-ka), co dla tegorocznego budżetu ma raczej znaczenie symboliczne.Wicepremier Belka nadal zastanawia się nad nowelizacją tegorocznego budżetu. Chce bowiem wcześniej spłacić ok. 4 mld zł zobowiązań budżetu, które zwiększyłyby wydatki w roku przyszłym. Wcześniejsza spłata wymagałaby jednak zwiększenia deficytu nominalnego budżetu, choć na ekonomiczny nie miałaby wpływu.
M.S., PAP