RPP obniżyła stopy procentowe o 150 punktów bazowych, potwierdziły się więc oczekiwania inwestorów. To dlatego złoty kończył czwartkowe notowania mniej więcej na poziomie środowego zamknięcia. Na rynku euro sporo się działo. Do największych zmian doszło po opublikowaniu danych o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA.

Rano za dolara płacono 4,125 zł, za euro 3,677 zł, odpowiadało to 9,7% powyżej starego parytetu. Od razu przeważyła podaż, po godzinie byliśmy na 9,55%, przy poziomach 4,132 zł i 3,683 zł. Lekkie odreagowanie i znowu w dół, tak że o 13.00 osiągnęliśmy 9,25%. Dolar kosztował wtedy 4,146 zł, wspólna waluta 3,695 zł. Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji RPP dotarliśmy do 9,45%. Po publikacji komunikatu doszło do dalszego wzmocnienia. Kończyliśmy na 9,75%, przy poziomach 4,11 zł i 3,685 zł.Przed ogłoszeniem wyników obrad Rady na rynku złotego było bardzo nerwowo. Pojawiały się różnego rodzaju informacje, które wywoływały wyraźne zmiany wartości polskiej waluty. Na przykład do inwestorów trafiła pogłoska o tym, że cięcie może być większe niż 200 punktów bazowych, co spowodowało wzrost liczby ofert sprzedaży i dotarliśmy do 9,25%. Po informacji o obniżeniu stóp doszło do odreagowania i zbliżyliśmy się do poziomu środowego zamknięcia.Decyzja Rady nie jest zaskoczeniem, stąd stosunkowo spokojna reakcja inwestorów. Obniżka jest umiarkowana i wszystko wskazuje, że do końca roku może dojść do jeszcze jednego cięcia o 100?150 punktów bazowych. Kiedy? To będzie zależało od kształtowania się inflacji oraz od prac nad ustawą budżetową na 2002 rok. Ceny żywności są na tyle dobre, że CPI w grudniu może być nawet niższy, niż 5% rok/rok. Jeśli jednocześnie potwierdzi się, że nowy rząd, jest zdeterminowany, by stworzyć budżet, który może uratować finanse publiczne (o tym, że chce tego wicepremier M. Belka wszyscy są już przekonani, pozostaje kwestia, jak na ten trudny budżet zareagują inni członkowie rządu), to Rada nie będzie zapewne ociągać się z dalszymi decyzjami. W każdym razie wszystko wskazuje, że w najbliższym czasie rynki będą podporządkowane oczekiwaniu na dalsze cięcia.Rano za euro płacono 0,8915 USD. Taki mniej więcej poziom utrzymywał się aż do wczesnego popołudnia. Dopiero wtedy doszło do nagłego osłabienia. Dotarliśmy do 0,888. Chwila stabilizacji i około 14.30 szybki wzrost na 0,8925. Po godzinie przyszła kolejna fala zakupów, która zaprowadziła nas na 0,8974. Kończyliśmy na 0,8965.Europejski Bank Centralny nie zdecydował się na obniżenie stóp procentowych i to pomimo że w środę opublikowano dobre informacje o przewidywaniach inflacyjnych w Niemczech. Inwestorzy spodziewali się cięcia, nic więc dziwnego, że zareagowali dość wyraźnie. Wspólna waluta straciła na wartości. Po niecałej godzinie doszło jednak do szybkiego odreagowania. Dlaczego? Opublikowano bowiem fatalne dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA.