Polska, Pakistan, Sri Lanka, Zimbabwe...czyli o tym, żeby pamiętać, jak nas widzą
No to się doczekałem. Nie tak dawno tęskniłem za wysokim miejscem naszego pięknego kraju w globalnych zestawieniach inwestycyjnych. No i stało się. W ostatnim ?BusinessWeeku? wylądowaliśmy na liście ?best performing? razem z najbardziej zabiedzonymi i zacofanymi krajami świata...
Cóż, trudno ukryć, że wspomniane zestawienie chluby nam nie przynosi. Złośliwy analityk mógłby nawet zauważyć, że widać, iż na globalne rynki kapitałowe dociera ostatnia, desperacka fala gotówki. Inwestorzy szukają właśnie takich ?beznadziejnych? rynków, by trochę na nich zaszaleć i wciągnąć do gry innych. A potem już tylko totalny krach... Ale może nie będzie tak źle...Obserwowane w ostatnich tygodniach przerwanie rekordowo długiej (jak na Polskę) i chyba najbardziej dramatycznej bessy dało wszystkim nadzieję. Na to, że katujący rynek długoterminowy trend spadkowy jest poważnie zagrożony. Choć doskonale zdajemy sobie sprawę, że brak mocnych fundamentalnych przesłanek do takich wzrostów.Z naszych analiz i dyskusji wynika, że nie ulega wątpliwości, iż ostre wzrosty były po części manipulacją. Być może chodziło o wyduszenie zysków z rynku futures przez ?ruszenie? bazy. Być może było to najzwyklejsze ?wyciąganie? wycen aktywów inwestorów instytucjonalnych (czytaj: funduszy i assetów różnego sortu). W każdym razie organom nadzoru polecamy analizę struktury zleceń. Jest się z czego pośmiać, choć sprawa śmieszna bynajmniej nie jest.Mam oczywiście osobistą satysfakcję, bo ucichły głosy dopominające się ukarania mnie za moje prognozy (i za pochodzenie...) sprzed wielu miesięcy, gdy wskazywałem na zakres 1000-1150 pkt. jako przedział konsolidacji i czas do mądrej akumulacji.Gwałtowność wzrostów samego mnie przeraża. Przypominam więc ? fundamenty są fatalne. Dyskontować przyszłość można do woli. Tyle tylko, że owo dyskontowanie musi być oparte na realnych przesłankach. Slogany polityczne obecnej ekipy to trochę za mało. Poczekajmy na konkrety. Wtedy będziemy mogli ocenić, czy istnieje REALNA szansa na poprawę kondycji spółek, która jest głównym problemem polskiego rynku kapitałowego.Bez pozytywnych zmian w tym zakresie ciężko będzie o generowanie satysfakcjonujących wskaźników rentowności i przekonanie inwestorów, że lepiej inwestować w akcje niż w bezpieczne i ? paradoksalnie ? znacznie bardziej opłacalne papiery dłużne skarbu państwa.