Pierwsza listopadowa sesja przyniosła spadki najważniejszych warszawskich indeksów giełdowych. Otwarcie było bardzo dobre i wyniosło indeks WIG20 o 0,6% w górę. To jednak było wszystko, co potrafiły byki. Trwające później spadki pozwoliły na utworzenie czarnej świecy i zanegowanie środowego młota.Teraz najbliższym wsparciem jest zasięg korpusów czarnych z 17.10 i 23.10, jak i zbliżająca się systematycznie średnia krocząca SK-15. Jeśli ten poziom zostanie przebity, to byki następnego wsparcia powinny upatrywać w zasięgu przebitej w połowie października linii trendu spadkowego. Linia ta, obecnie na poziomie ok. 1150 pkt., jest wzmocniona luką hossy i można określić ją jako potencjalne silne wsparcie.Sytuacja techniczna opisana zachowaniem oscylatorów nie jest dobra i świadczy o przejęciu krótkoterminowej kontroli nad rynkiem przez niedźwiedzie. MACD zakręca w dół po ustanowieniu szczytu. Tu jednak większych obaw nie ma, gdyż oscylator ten znajduje się stosunkowo wysoko ponad linią równowagi i jego lekki spadek nie powinien doprowadzić do ponownego zejścia w wartości ujemne. Oscylator stochastyczny opuszcza na dobre strefę rynku wykupionego i podąża w dół. Duże nadzieje można wiązać z wyglądem RSI, który opada bez utworzenia negatywnych dywergencji. Świadczy to, że obecne spadki to typowa korekta, po zakończeniu której rynek powinien ponownie ruszyć w górę i dojść do linii długoterminowego trendu spadkowego, znajdującej się na poziomie ok. 1350 pkt. Test tej linii zadecyduje o dalszej koniunkturze.