Zawetowanie przez prezydenta pakietu trzech ustaw o działalności ubezpieczeniowej, o pośrednictwie ubezpieczeniowym oraz obowiązkowych ubezpieczeniach OC zaskoczyło niemal wszystkich uczestników rynku. Teraz, kiedy emocje już opadły, środowisko zaczyna zastanawiać się, jak przeprowadzić szybką nowelizację obowiązującej ustawy o działalności ubezpieczeniowej. W innym razie w przyszłym roku czeka nas wiele niespodzianek.
Źle się stało, że trzy ustawy o działalności ubezpieczeniowej, o pośrednictwie ubezpieczeniowym oraz o obowiązkowych ubezpieczeniach OC, które miały stanowić podstawę polskiego ustroju ubezpieczeniowego na najbliższe lata, padły ofiarą łatania dziury budżetowej. Raczej wątpliwe jest odrzucenie prezydenckiego weta przez obecny parlament. Zdecydowana większość prawników-konstytucjonalistów jest bowiem zdania, że jeśli Sejm poprzedniej kadencji nie zdążył odnieść się do decyzji prezydenta, to ustawy powinny po raz kolejny przejść całą ścieżkę legislacyjną. Okazuje się więc, że efekt dwuletniej pracy ekspertów Ministerstwa Finansów, Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń, licznej reprezentacji środowiska ubezpieczeniowego a wreszcie samych parlamentarzystów trafi najpewniej do kosza. Znając tempo prac komisji sejmowych oraz ogrom materii prawnej, jaki obejmowały te ustawy, należy przypuszczać, że nowy ustrój ubezpieczeniowy zacznie obowiązywać nie wcześniej niż za 2-3 lata. Wprawdzie słychać już głosy, że nic takiego się nie stało, gdyż do tego czasu rynek może funkcjonować pod rządami ?starej, dość dobrej? ustawy o działalności ubezpieczeniowej, a poza tym wiele rozwiązań, które pojawiły się w pakiecie, nakładało zbyt ciasny gorset na funkcjonowanie firm ubezpieczeniowych. Jednak zawetowanie tych ustaw może przynieść towarzystwom liczne przykre niespodzianki już od 1 stycznia 2002 r. Na przykład, prezesi zakładów ubezpieczeń na życie, sprzedających polisy z funduszem inwestycyjnym, mogą mieć problemy z wymiarem sprawiedliwości, gdyż w ustawie o funduszach inwestycyjnych istnieje zapis, że kto w promocji działalności bezprawnie używa określenia fundusz inwestycyjny, podlega karze więzienia do 2 lat bądź grzywnie. Konieczna jest zatem szybka nowelizacja. O to, jaki powinna mieć ona zakres, PARKIET zapytał osoby, które pracowały nad odrzuconym pakietem ustaw. Jak się okazuje, stanowiska są dość rozbieżne. Część z rozmówców PARKIETU podzieliła się także swoimi uwagami o zasadności prezydenckiego weta.Argument kosztowyPrezydent Aleksander Kwaśniewski, który ustawy zawetował, twierdzi, że ich wprowadzenie w życie kosztowałoby 150-200 mln zł, a ?istotna część tych wydatków obciążyłaby przyszłoroczny budżet państwa?. Tak znaczący wzrost wydatków miałby się wziąć z tego, że kosztami nadzoru ubezpieczeniowego oraz pracy rzecznika ubezpieczonych zostaliby obciążeni podatnicy, a nie, jak dotychczas, klienci towarzystw ubezpieczeniowych. Kancelaria Prezydenta twierdzi, że po wejściu ustaw w życie, musielibyśmy się liczyć się także z dość wysokimi kosztami przekształcenia PUNU w Komisję Nadzoru Ubezpieczeniowego, finansowaniem jej działania oraz utratą wpływów z opłat skarbowych od wydawanych dotychczas przez PUNU zezwoleń dla agentów ubezpieczeniowych. Nie wiadomo jednak, skąd Kancelaria Prezydenta ma takie wyliczenia. Z informacji uzyskanych przez PARKIET wynika, że Marek Belka, obecny minister finansów (a wcześniej doradca prezydenta RP ds. ekonomicznych), kilka tygodni przed prezydenckim wetem zwrócił się do PUNU o podanie szacunkowych kosztów wejścia w życie tych ustaw. Danuta Wałcerz, prezes PUNU, szacuje, że obciążenie budżetu z tytułu kosztów funkcjonowania Urzędu oraz utraty dochodów z pobieranych opłat licencyjnych wyniosłoby 20-25 mln zł. Do tego należałoby uwzględnić również wydatki społeczeństwa w postaci zwiększonych składek ubezpieczeniowych na sfinansowanie systemu gromadzenia i przetwarzania danych dotyczących ubezpieczeń posiadaczy pojazdów samochodowych (wymóg utworzenia takiej bazy wprowadzała ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych). Wstępne szacunki mówiły, że koszty utworzenia bazy danych wyniosą 80 mln zł (teraz po ujawnieniu przez MSWiA informacji w sprawie tworzenia centralnej ewidencji pojazdów szacunki te należało podnieść do kwoty 150 mln zł, systemy te bowiem byłyby porównywalne). Prezes PUNU zwróciła również uwagę, że finansowanie organu nadzoru ubezpieczeniowego przez budżet państwa jest rozwiązaniem dość rzadko spotykanym, gdyż spośród krajów OECD na taki krok zdecydowały się jedynie Meksyk i Hiszpania. Z wyliczeniami Kancelarii Prezydenta nie zgadza się Rafał Zagórny, były wiceminister finansów i główny pomysłodawca zmian w finansowaniu nadzoru ubezpieczeniowego ? Nie wiem, skąd wzięły się takie wyliczenia. Z szacunków przeprowadzonych w Ministerstwie Finansów wynikało, że koszt funkcjonowania nadzoru w nowej formule mógłby być nawet niższy od 20-25 mln zł rocznie. Należy bowiem pamiętać, że dotychczasowe wpłaty zakładów na rzecz PUNU były wliczane w koszty, co pomniejszało podstawę opodatkowania, a co za tym idzie ? wpływy do budżetu ? powiedział PARKIETOWI R. Zagórny. ? Poza tym taki zapis porządkował stosunki pomiędzy nadzorem a zakładami ubezpieczeń. Nie może być bowiem tak, że nadzorowani finansują działalność nadzoru. Budzi to wątpliwości co do jakości sprawowanej kontroli ? stwierdził.Jaki nadzórJedną z najważniejszych zmian, jakie miały przynieść zawetowane ustawy ubezpieczeniowe, było zastąpienie dotychczasowego jednoosobowego nadzoru ubezpieczeniowego ? nadzorem kolegialnym, wyposażonym w znacznie większe uprawnienia kontrolne. Przypomnijmy, że w miejsce Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń miała pojawić się Komisja Nadzoru Ubezpieczeniowego (KNU). Jej przewodniczący ? generalny inspektor nadzoru ? miał być wyłoniony w konkursie. Zakres jego uprawnień miał być znacznie większy niż obecnego prezesa PUNU. KNU miała bowiem przejąć od Ministerstwa Finansów licencjonowanie firm sprzedających ubezpieczenia, zatwierdzanie zmian w statutach itp. Zwiększeniu miały ulec uprawnienia nadzorcze KNU, np. o możliwość ograniczenia zarządzania aktywami czy ograniczenia zakresu prowadzonej działalności w przypadkach, w których ?stosunki finansowe zakładu ubezpieczeń są nieprawidłowe?. Komisja mogłaby wyrazić sprzeciw wobec powołania określonej osoby na członka zarządu firmy ubezpieczeniowej. Niestety, zawetowanie ustaw spowoduje, że zjawisko zatrudniania ?figurantów? nadal pozostaje nie rozwiązane. Nikt nie ma wątpliwości, że to, co dobre dla nadzoru, niekoniecznie spotyka się z entuzjazmem przedstawicieli sektora ubezpieczeniowego. Według Jerzego Wysockiego, prezesa Polskiej Izby Ubezpieczeń, zrzeszającej działające w Polsce firmy ubezpieczeniowe, proponowane zapisy w wielu przypadkach były dużym krokiem wstecz, nawet w stosunku do liberalnej ustawy o działalności ubezpieczeniowej z 1990 r. Jego sprzeciw budzą zwłaszcza zapisy, dotyczące tzw. nadzoru materialnego (np. zakresu sprawozdawczości, obowiązków informacyjnych wobec klientów czy katalogu możliwych represji ze strony nadzoru). ? Moim zdaniem, nadzór nie powinien ingerować w integralne decyzje właścicieli co do obsady stanowisk we władzach spółek. Niepokój budziły również nieprecyzyjne zapisy o zarządzie komisarycznym, które poprzez ograniczenie wpływu właścicieli nawet na trzy lata, mogły być wykorzystane np. do celów politycznych ? twierdzi. Z kolei Danuta Wałcerz, prezes PUNU, uważa, że dla zwiększenia stabilności sektora ubezpieczeniowego należałoby zobligować zakłady ubezpieczeń do wprowadzenia przejrzystych procedur zarządzania, w tym procedur kontroli wewnętrznej. Konieczne jest także zobowiązanie zakładów do gromadzenia większej liczby danych statystycznych, co pozwoliłoby na bardziej rzetelne zachowania zakładów ubezpieczeń wobec klienta, a w przyszłości na konkurowanie z rynkiem europejskim. ? To prawda, ale na wprowadzenie obowiązku tworzenia pogłębionych statystyk potrzeba więcej czasu i pieniędzy ? ripostuje prezes Wysocki. Co ciekawe, rola i zadania nadzoru oraz jego obecna praktyka poddane zostały ostatnio ocenie ekspertów Komisji Europejskiej. Z informacji uzyskanych przez PARKIET wynika, iż uznali oni, że konieczne jest bardziej precyzyjne unormowanie możliwości oddziaływania nadzoru na podmioty rynku ubezpieczeniowego oraz konieczne jest zapewnienie większej przejrzystości funkcjonowania firm ubezpieczeniowych. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że sformułowane zalecenia powinny być uwzględnione w tworzonych normach prawnych.Koła ratunkowe, a po co?Zdaniem prezes PUNU, kolejnym obszarem prawa wymagającym szybkich zmian jest zakres ochrony konsumenta na rynku ubezpieczeń. dokończenie str. VIdokończenie str. VObecnie obowiązująca ustawa, mimo że stosunkowo nowoczesna, nie jest dostosowana do szybko zachodzących zmian i nie gwarantuje w pełni bezpieczeństwa klientów. ? Przepisy w tym względzie są nie tylko dalekie od doskonałości, ale także dyskryminujące w stosunku do klientów pozostałych segmentów rynku finansowego ? powiedziała PARKIETOWI D. Wałcerz. Obecnie w przypadku upadłości towarzystw Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wypłaca pełne odszkodowania tylko z polis komunikacyjnych OC, ubezpieczenia OC rolników oraz z tytułu umów ubezpieczenia na życie w wysokości 50% wierzytelności (nie więcej jednak niż kwotę będącą równowartością w złotych 30 tys. euro) PUNU chciałby rozszerzyć ten katalog również o ubezpieczenia dobrowolne dla osób fizycznych (np. autocasco). ? Konieczne jest wprowadzenie rozwiązania zrównującego uprawnienia klientów towarzystw życiowych i majątkowych w zakresie zaspokajania roszczeń w stosunku do upadłych zakładów ubezpieczeń. Efektem takiego uregulowania byłoby również zagwarantowanie klientom zakładów ubezpieczeń takiej samej ochrony, jaką ustawodawca zapewnił klientom banków. W sektorze bankowym każdy klient jest tak samo chroniony i przy odpowiedniej dywersyfikacji lokat jest w stanie całkowicie uchronić się od strat w przypadku upadłości banku ? uzasadnia. Zdaniem prezes PUNU, istnieje także potrzeba rozszerzenia kompetencji Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego o możliwość udzielania pożyczek na sanowanie firm, które znalazłyby się w przejściowych kłopotach finansowych. Brak takich możliwości prowadzi do tego, że często jedynym wyjściem jest ogłoszenie upadłości zakładu. ? Jest to rozwiązanie tańsze i skuteczniejsze, niż każdorazowe poszukiwanie inwestora dla zakładu przeżywającego trudności finansowe. W wyniku upadłości zakładu ubezpieczeń sektor ponosi dużo większe koszty, niż wynosiłaby składka na fundusz. Ponadto należy również pamiętać o związanych z każdą upadłością niewymiernych kosztach, do których należy zaliczyć m.in. utratę zaufania klientów do pozostałych firm sektora Uznając wagę tych argumentów analogiczne rozwiązania wprowadzone zostały m.in. w Wielkiej Brytanii ? wyjaśniła.Ze stanowiskiem PUNU całkowicie nie zgadza się Jerzy Wysocki z PIU. ? Proszę mi pokazać kraj, w którym funkcjonowałoby takie rozwiązanie. Dlaczego za błędy któregoś zarządu lub akcjonariuszy mają płacić pozostałe firmy? Poza tym podstawowym zadaniem nadzoru jest zapobieganie takim sytuacjom, a nie ich naprawa za pieniądze innych firm ? powiedział PARKIETOWI J. Wysocki. Jego zdaniem, optymalnym rozwiązaniem byłoby powołanie funduszu celowego, na który składałyby się poszczególne firmy zainteresowane sanacją podupadającego konkurenta. ? Oczywiście, w takiej sytuacji wszelkie stosunki właścicielskie zostałyby zniesione. Spółki przystępujące do funduszu decydowałyby, czy po procesie sanacji niedoszłego bankruta sprzedać w całości, czy też np. podzielić się jego portfelem ? wyjaśnił.O czystość środowiskaPrezes Wałcerz uważa, że obszarem wymagającym nowych uregulowań w trybie nowelizacji ustawy o działalności ubezpieczeniowej jest pośrednictwo ubezpieczeniowe. ? Mając na uwadze fakt, że pośrednik jest osobą mającą bezpośredni kontakt z klientem i jest w pewnym sensie reprezentantem całego rynku ubezpieczeniowego, to ustawodawca powinien zapewnić jak najwyższy poziom etyki i profesjonalizmu osób zajmujących się zawodowo pośrednictwem ubezpieczeniowym. Niestety, obecne rozwiązania tego poziomu nie gwarantują ? powiedziała prezes. Przypomnijmy, że zawetowana ustawa o pośrednictwie ubezpieczeniowym przewidywała m.in. powstanie centralnego rejestru agentów. Zakłady ubezpieczeń miałyby wówczas obowiązek przekazywania doń informacji o każdorazowym rozwiązaniu umowy agencyjnej z danym pośrednikiem, a także podania przyczyn zerwania kontraktu (najczęściej są to tzw. nieprawidłowości w funkcjonowaniu pośrednika, czyli nieuczciwość). Podobny rejestr tworzony jest obecnie w Holandii, gdzie dotychczasowe prawo było bardzo liberalne. Zgodnie z projektem, rejestr będzie prowadzony przez organ nadzoru i pozwoli na gromadzenie informacji i przebiegu pracy agenta i dokonanie oceny jego rzeteloności i profesjonalizmu.
O ptymalnym rozwiązaniem przy ratowaniu upadających firm byłoby powołanie funduszu celowego, na który składałyby się poszczególne firmy zainteresowane sanacją podupadającego konkurenta ? uważa Jerzy Wysocki, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń
Nie wiem, skąd wzięły się wyliczenia Kancelarii Prezydenta, mówiące o kosztach wdrożenia nowych ustaw na poziomie 150-200 mln zł. Z szacunków przeprowadzonych w Ministerstwie Finansów wynikało, że koszt funkcjonowania nadzoru w nowej formule mógłby być nawet niższy od 20-25 mln zł rocznie.Należy bowiem pamiętać, że dotychczasowe wpłaty zakładów na rzecz PUNU były wliczane w koszty, co pomniejszało podstawę opodatkowania, a co za tym idzie ? wpływy do budżetu ? twierdzi Rafał Zagórny, były wiceminister finansów
TOMASZ BRZEZIŃSKI