Złoty wzmocnił się w środę i pod koniec dnia przekroczył 10,5% ponad parytetem, choć wczesnym popołudniem dało się zauważyć spadek zainteresowania polską walutą. Tymczasem na rynku euro nastały ciekawe czasy. Fed obniżył stopy o kolejne 50 bp, teraz czekamy na decyzję EBC. Rynek reaguje także na dane makroekonomiczne.
W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,08 zł, za euro 3,678 zł, odpowiadało to 10,15% powyżej starego parytetu. Od razu przeważył popyt i około 10.30 dotarliśmy do 10,35%. Dolar potaniał o grosz, wspólna waluta o 0,8 grosza. Wczesnym popołudniem złoty zaczął tracić i o 14.30 osiągnęliśmy 10,1%. Kursy wynosiły wtedy 4,082 i 3,68. Koniec dnia przyniósł wzrost wartości. W ostatnich transakcjach za USD płacono 4,068 zł, za euro 3,659 zł, było to 10,55%.Pierwsza część dnia to wzrost wartości złotego, czyli kontynuacja wtorkowego trendu. Powód ten sam: spadek inflacji to szansa na kolejne ciecia stóp i stąd spekulacyjne zakupy papierów. W dodatku spadły koszty finansowania w dolarze (obniżenie stóp Fed). Wczesnym popołudniem zaczęła się jednak korekta zarówno na rynku obligacji, jak i na rynku złotego. Okazało się bowiem, że aukcja papierów skarbowych spotkała się ze znacznie mniejszym zainteresowaniem niż sądzono. Sytuacja poprawiła się zdecydowanie po ogłoszeniu wyników przetargu. Były one lepsze, niż można by oczekiwać po wielkości popytu. W sumie kończyliśmy wyżej niż we wtorek.Rano za euro płacono 0,9028 USD. W pierwszej części dnia przeważył popyt i około 10.30 dotarliśmy do 0,9046. Potem ukształtował się trend spadkowy. Kończyliśmy na 0,899.Fed zdecydował się na obniżenie stóp procentowych o 50 bp. Tego spodziewali się inwestorzy, więc hurraoptymizmu nie było, choć dało się zauważyć lekką poprawę nastrojów. Doszło do spadku wartości wspólnej waluty. Byłoby pewnie znacznie lepiej, gdyby nie komentarz do decyzji. Wynika z niego, że Fed gotów jest do dalszych obniżek, jeśli będzie to konieczne, a nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie sytuacja miała się poprawić.Spadek wartości wspólnej waluty nie był długotrwały, już podczas transakcji na Dalekim Wschodzie zaczęła ona wyraźnie odrabiać straty. Wszystko przez to, że odżyły nadzieje na obniżenie stóp przez Europejski Bank Centralny. Wypowiedź szefa EBC, Wima Duisenberga, który wskazał na możliwe ograniczenie inflacji do poziomu poniżej 2% rok/rok odebrano, jak zwiększenie szans na to, że do cięcia dojdzie już teraz. Tym bardziej że znowu rozczarowały dane z Niemiec. Zamówienia przedsiębiorstw spadły o 4,1% m/m, co spowodowało zmniejszenie wskaźnika rok/rok o 6,6%. Średnia prognoz to odpowiednio -2% oraz -3,4%.Popołudniu euro znowu się osłabiło. Okazało się bowiem, że w USA dość wyraźnie wzrosła wydajność pracy, co w trochę lepszym świetle stawia ostatnie dane o wzroście bezrobocia.