Ostatnia sesja wpisuje się w obraz rynku terminowego, jaki obserwujemy od 29 października. Wtedy to został ustanowiony lokalny szczyt i zaczęło się łagodne opadanie kontraktów, czego efektem było przełamanie wznoszącej się linii, łączącej na wykresie minutowym dołki od 11 października. To zdaje się przesądzać o kontynuacji spadków.Środowe notowania kontraktów na WIG20 nie przyniosły istotnej zmiany ich obrazu. Już drugi tydzień przebywają one w korekcie październikowych wzrostów i nie ma na razie sygnałów, by ta sytuacja miała się zmienić. Decydujący o perspektywach rynku był tu chyba wtorkowy spadek przy wyraźnie większej aktywności inwestorów, zwłaszcza że został on poprzedzony okresem niepewności, która ze stron rynku przejmie inicjatywę. Dwa długie czarne korpusy z 2 i 6 listopada świadczą o tym, że stroną aktywniejszą okazują się niedźwiedzie. Wzrost liczby otwartych pozycji w tych dniach nie tylko potwierdza taki wniosek, ale i go pogłębia. ?Świeże? pieniądze angażują się po stronie krótkiej, co nie jest dobrym znakiem na nadchodzące sesje. Nie jest wykluczone, iż w czasie ich trwania będzie kontynuowana spadkowa tendencja, która może sprowadzić wartość kontraktu do wysokości 1170 pkt., gdzie zbiegają się szczyt z 6 września oraz 38,2-proc. zniesienie zwyżek z ubiegłego miesiąca. Pierwszą barierą dla wzrostów będzie połowa wtorkowej czarnej świecy, która znajduje się na wysokości 1157 pkt.Niebagatelne znaczenie ma też sygnał sprzedaży, wygenerowany przez dzienny MACD. W ostatnich miesiącach znakomicie ostrzegał przed pogłębieniem zniżek. Tym razem może to oznaczać początek ruchu powrotnego do poziomu równowagi, co potwierdzałoby wejście rynku w dłuższy okres ochłodzenia koniunktury, ale też dawałoby nadzieję na powrót do wzrostów w dalszej perspektywie.