Natychmiastowym spadkom nie oparł się także warszawski parkiet - WIG20 zniżkował ostatecznie o 1,3%, do 1237,26 pkt.
Początek wczorajszych sesji w Nowym Jorku nie zapowiadał spadków. Perspektywa lepszych wyników producenta sprzętu telekomunikacyjnego Ciena spowodowała, że analitycy spodziewali się wzrostów, przede wszystkim na Nasdaq. Zaraz po rozpoczęciu sesji nadeszła jednak tragiczna wiadomość o kolejnej katastrofie samolotu i rozpoczęła się wyprzedaż. Jak podkreślali nowojorscy maklerzy, na giełdach nie było jednak paniki. Czekano na potwierdzoną informację, czy katastrofa Airbusa była efektem kolejnego ataku terrorystycznego, czy też był to po prostu nieszczęśliwy wypadek.
Zdarzenie to wywołało przede wszystkim gwałtowną wyprzedaż akcji linii lotniczych. Notowania AMR Corp., operatora linii American Airlines (właściciela rozbitego Airbusa), spadły zaraz po wypadku prawie o 30%. O 8% obniżył się kurs konkurencyjnych linii Delta Airlines. W defensywie znalazły się walory biur podróży i firm hotelarskich (m.in. Starwood Hotels & Resorts, Marriott International, Caribbean Cruises), które i tak już od 11 września notują gwałtowny spadek sprzedaży. Również w Europie silnych spadków pod koniec sesji doznały czołowe towarzystwa lotnicze, takie jak Lufthansa, British Airways czy KLM.
Reakcją na katastrofę był wyraźny, 1-proc. wzrost notowań złota, a także spadek kursu dolara wobec euro i jena.
Uspokajające wypowiedzi przedstawicieli władz amerykańskich, którzy już w godzinę po katastrofie mówili, iż nic na razie nie wskazuje, by samolot padł ofiarą zamachu, unormowały nieco sytuację na amerykańskich giełdach. Dow Jones, który zaraz po wypadku tracił już ok. 2%, do godz. 18.00 naszego czasu obniżył się o 1,69%, a Nasdaq, spadający już o ponad 2,5%, stracił do tego czasu 1,27%.