I tu i tu indeksy dotarły do wartości z poniedziałkowego otwarcia.
Dla naszego rynku oznacza to, że nadal znajdujemy się w pobliżu ważnego oporu, z którym byki walczą już trzeci kolejny dzień. Czy dziś wreszcie uda się go przełamać? To będzie w dużym stopniu zależeć od tego, jak dalej przebiegać będą sesje na giełdach zagranicznych. W tej chwili jest to jeden z najważniejszych czynników determinujących koniunkturę u nas. Można też postawić pytanie, co zrobią ci, którzy wczoraj sprzedawali akcje, czy zdecydują się oni na powrót na rynek, czy też uznają, że katastrofa samolotu wprowadza jakiś dodatkowy element niepewności na rynki. Wydaje się, że na razie postanowili oni ostrożnie wracać na rynek. Nie zmienia to postaci rzeczy, że w zasadzie to wszystko co dzieje się poniżej 1266-70 pkt. ma dla obrazu indeksu niewielkie znaczenie. Dopiero zamknięcie powyżej tego poziomu przesądzi o dalszych wzrostach indeksu w kierunku kwietniowego dołka oraz przebiegającej na podobnym poziomie głównej linii bessy.
Warto zauważyć ożywienie aktywności inwestorów. Wczoraj dopiero w końcówce zaczęli oni silnej handlować akcjami, a przez większą część sesji panował marazm. Dziś obroty przekroczyły już 72 mln zł.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu