Nowy Jork
W piątek Dow Jones wzrósł o 20,48 pkt. (0,21%), a Nasdaq nieznacznie, o 0,71 pkt. (0,04%). S&P 500 zyskał 0,16%. Russell 2000 obniżył się o 0,22%.
Przed poniedziałkowymi sesjami na rynkach nowojorskich nic nie zapowiadało nerwowej atmosfery, jaką wywołała katastrofa samolotu American Airlines. Z zadowoleniem przyjęto zapowiedź lepszych niż przewidywano wyników producenta urządzeń do sieci telekomunikacyjnych Ciena oraz plany redukcji zatrudnienia w tej firmie, co sugerowało zwiększony popyt na akcje spółek high-tech, notowanych zwłaszcza na rynku Nasdaq. Jednak wypadek lotniczy w Nowym Jorku spowodował nagłą wyprzedaż akcji, szczególnie przedsiębiorstw lotniczych i hoteli, w związku z obawami, że dojdzie do dalszego zmniejszenia popytu na usługi turystyczne. Wyraźnie staniały papiery Hilton Hotels i Marriott International. Indeks S&P, obejmujący branżę hotelarską, spadł natychmiast o 5%, a analogiczny wskaźnik odzwierciedlający sytuację w lotnictwie cywilnym - o przeszło 6%. Dow Jones stracił przed południem przeszło 162 pkt. (1,69%), a Nasdaq 1,27%.
Londyn
Na giełdzie londyńskiej oczekiwano pogorszenia wyników firm telekomunikacyjnych Vodafone, Cable & Wireless i Energis, a także producenta sprzętu dla tej branży Marconi, co przyniosło spadek ich notowań. Negatywnie oceniano też perspektywy przedsiębiorstwa high-tech Sage oraz producenta maszyn Invensys, powodując wyprzedaż ich akcji. W ich ślady poszły walory banków, zwłaszcza HBOS i Royal Bank of Scotland. Dodatkowym ciosem była wiadomość o katastrofie lotniczej w USA, po której akcje British Airways staniały aż o 13%, a FT-SE 100 stracił ostatecznie 98 pkt. (1,87%).