Nortel może stanowić doskonały przykład, jak nie należy prowadzić interesów - uważają analitycy. Ten zaliczający się do światowej czołówki producent światłowodów wypracował w II kwartale (zakończonym 30 września) roku finansowego, przy 4,5 mld USD przychodów ze sprzedaży, 19,9 mld USD straty netto (w tym samym okresie ub.r. przy ponad 7 mld USD przychodów strata przekraczała nieco 600 mln USD).
Jeszcze nigdy w swojej historii firma nie odnotowała tak katastrofalnego wyniku kwartalnego. Na pocieszenie Kanadyjczykom pozostaje fakt, że w kilkanaście godzin później najgroźniejszy konkurent Nortela, amerykański JDS Uniphase, poinformował o 41,8 mld USD straty.
Jak mogło dojść do takiej sytuacji? Zdaniem ekspertów, jednym z głównych odpowiedzialnych jest były już dyrektor wykonawczy koncernu, 59--letni John Roth, a konkretnie - jego niepohamowany pęd do inwestowania.
Kupował bez opamiętania i za wszelką cenę. W rezultacie odpisy na utratę wartości 24 spółek przejętych za kadencji Rotha obciążyły wynik Nortela w II kwartale kwotą 12,3 mld USD. Np. kupionej przez niego za 2,1 mld USD komputerowej firmy Clarity koncern nie może sprzedać, mimo że chce za nią już tylko 200 mln USD.
Spadł również popyt na produkty oferowane przez Nortela. Na fali olbrzymich zamówień z czasów internetowej hossy kanadyjski koncern znacznie rozszerzył swoje możliwości produkcyjne. Teraz część odbiorców zbankrutowała, a pozostali radykalnie zmniejszyli zamówienia. Zdaniem analityków, poprawy sytuacji na rynku światłowodów można oczekiwać najwcześniej dopiero w 2003 r.