ataku terrorystycznym na USA 11 września kondycji finansowej firmy.
- Są pierwsze oznaki tego, że już w grudniu sytuacja finansowa firmy powinna się poprawić - stwierdził, w wywiadzie dla agencji Bloomberga, Rod Eddington. Podkreślił też, że do końca roku finansowego 2001, kończącego się 31 marca 2002 r., firma zamierza zrealizować zaplanowany wcześniej zakup 8 samolotów Airbus i nie zamierza sprzedawać żadnych aktywów. - Nie będziemy się pozbywać żadnych aktywów, które są teraz w naszym posiadaniu, ponieważ płynność finansowa spółki jest dobra, a liczba przewożonych pasażerów, choć spadła, wciąż jest satysfakcjonująca - stwierdził szef brytyjskich linii lotniczych. Ostrzegł on jednak, że spółka może zdecydować się na dalszą redukcję zatrudnienia. W związku z gwałtownym schłodzeniem koniunktury w światowej gospodarce, które bardzo dotkliwie odczuły linie lotnicze, brytyjski przewoźnik zmuszony był już do zwolnienia 7200 pracowników (ok. 10% wszystkich zatrudnionych).
Na dość optymistyczne wypowiedzi R. Eddingtona pozytywnie zareagowali inwestorzy oraz analitycy. Walory British Airways zdrożały już w połowie piątkowej sesji na giełdzie londyńskiej o 7%, do 239,75 pensów (w pewnym momencie kurs rósł już nawet o 10%), co daje kapitalizację spółki na poziomie 3,72 mld USD. 10 września 2001 r., dzień przed atakiem terrorystów na Stany Zjednoczone, wartość rynkowa brytyjskiej firmy wynosiła 4,1 mld USD. Z kolei analityk UBS Warburg Andrew Barker zdecydował się podnieść rekomendację dla walorów British Airways z trzymaj do kupuj, a ich cenę docelową ustalił na poziomie 300 pensów.
Warto podkreślić, że cały mijający tydzień był bardzo udany dla brytyjskiej firmy. Jej walory zdrożały bowiem w tym okresie aż o 34%, do czego w dużym stopniu przyczyniła się też przecena ropy na rynkach, ograniczająca wydatki koncernu na paliwa.